Szantidewa
Rozdział I
Chwała Bodhiczitcie
Z najgłębszym szacunkiem padam
Przed Sugatami[1], nierozdzielnymi z Dharmakają,
Przed ich Szlachetnymi Synami,
Oraz przed wszystkimi, którzy są godni pokłonów.
Krótko wyjaśniam tu,
Jak wypełniać ślubowania Synów Sugatów,
Zgodnie ze Słowem Buddy.
Nie jestem mistrzem słowa,
I wszystko, co powiem, jest już znane.
Dlatego, nie myśląc o korzyści dla innych[2],
Piszę to, aby utwierdzić się w zrozumieniu.
Tak bowiem wzmocni się we mnie
Dążenie by czynić dobro
I jeśli inni szczęśliwcy, mnie podobni,
Ujrzą te [wiersze], możliwe, [również im] przyniosą one pożytek.
Niewiarygodnie trudno uzyskać drogocenne odrodzenie[3]
Narzędzie do osiągnięcia przez człowieka wyższego celu.
Jeśli teraz nie posłużę się tym skarbem,
Kiedy znowu pojawi się taka sposobność?
Jak błyskawica, rozświetlająca na mgnienie oka
Nieprzenikniony mrok pochmurnej nocy,
Tak samo dobra myśl, mocą Buddy,
Tylko przez chwilę pojawia się na świecie.
Oto dlaczego dobro jest tak wątłe,
A siła zła - wielka i przerażająca.
Jakaż więc cnota, poza doskonałą Bodhiczittą,
Zdolna jest je przezwyciężyć?
Najmądrzejsi z mądrych, pogrążeni w kontemplacji wiele kalp,
Ujrzeli, że tylko [Bodhiczitta]
Jest w stanie pomnożyć radość
I doprowadzić do wyzwolenia niezliczone rzesze istot.
O wy, pragnący wyswobodzić się z wszelkich cierpień bytu,
Zlikwidować wszystkie nieszczęścia istot
I doświadczyć miriad rozkoszy,
Nie odwracajcie się od Bodhiczitty!
Kiedy Bodhiczitta budzi się
W spętanych i słabych [istotach, udręczonych] więzieniem życia,
Obwieszczają ich "Synami Sugatów",
Szacunkiem obdarzają ich bogowie i ludzie.
Bodhiczitta podobna jest do cudownego eliksiru alchemików[4],
Gdyż przeobraża nasze nieczyste ciało
W bezcenną perłę - Ciało Zwycięscy.
Zatem, trzymajcie się wytrwale Bodhiczitty.
Wskazujący Drogę Światu, o nieograniczonych umysłach,
Dostrzegli jej niewymierną wartość.
Toteż Wy, pragnący wybawienia od światowych spraw,
Powinniście jak najmocniej trzymać się Bodhiczitty.
Wszystkie inne cnoty przypominają roślinę bananowca[5],
Giną bowiem po wydaniu swych płodów.
Ale wieczne drzewo Bodhiczitty owocuje niewyczerpanie
I trwa pomyślnie, nie więdnąc.
Nawet ten, kto popełnił najcięższe przewinienie,
Szybko wyzwoli się od lęku, mając oparcie w Bodhiczitcie,
Będzie jak pod ochroną silnego człowieka.
Dlaczego więc nierozumni rezygnują z takiego oparcia?
Jak ogień w końcu kali-jugi,
[Bodhiczitta] w okamgnieniu wypala wielkie zbrodnie.
Mądry Pan Maitreja wyjaśnił uczniowi Sudhanie[6]
Jej niezmierzone dobrodziejstwa.
W zasadzie, należy wiedzieć
O dwóch Bodhiczittach:
Bodhiczitcie inspiracji
I Bodhiczitcie działania[7].
Podobnie, jak rozumie się różnicę
Między zamiarem wyruszenia w podróż
A samą podróżą,
Tak mądry rozróżnia te dwie [Bodhiczitty].
Choć wielkie są owoce
Bodhiczitty inspiracji,
Nie mogą się one równać z nieprzerwanym potokiem zasług,
Wypływających z Bodhiczitty działania.
Jeśli Bodhisattwa utwierdził się w Bodhiczitcie
I nie zamierza od niej odstąpić,
Póki istoty bezkresnych światów
Nie osiągną pełnego wyzwolenia,
To od tej chwili,
Nawet wówczas, gdy jego umysł śpi lub jest rozproszony,
Nie ominie go nieprzerwany strumień zasług,
Równy przestrzeni nieba.
Przez wzgląd na istoty, skłaniające się ku Hinajanie,
Sam Tathagata
Przekonywująco przedstawił to
W Subahuparipriczha-sutrze[8].
Prawomyślny człowiek,
Pragnący wybawić kogoś chociażby
Od takiej drobnostki, jak ból głowy,
Zyskuje niezmierną zasługę.
Co dopiero mówić o kimś,
Kto pragnie usunąć bezmierne cierpienia istot
I obdarzyć je
Nieograniczonymi dobrodziejstwami?
Czy tak dobre intencje
Mają ojcowie i matki?
Czyż mają je bogowie i jasnowidzący?
Czyż ma je sam Brahma[9]?
Jeśli nigdy wcześniej nawet we śnie
Nie zrodził się w nich taki zamiar dla własnego pożytku,
Jakże może on powstać dla dobra innych?
Chęć przynoszenia pożytku wszystkim żyjącym,
Nie powstaje w nich nawet dla własnej korzyści,
Jest to szczególnie cenna właściwość umysłu,
Jej powstanie to niebywały cud.
Czyż można ocenić wartość
Tej drogocennej myśli,
Lekarstwa na cierpienia świata,
Źródło jego szczęśliwości?
Jeżeli tylko jeden dobry zamiar
Przewyższa oddanie pokłonów Buddom,
Co dopiero mówić o działaniach, podjętych
Dla pełnego szczęścia wszystkich istot?
A oni, chcąc wybawić się od cierpienia,
Wręcz przeciwnie, dążą ku niemu,
A pragnąc szczęścia,
Burzą je w zaślepieniu, jak wróg.
[Bodhisatwa] obdarza wszystkimi radościami
Tych, którzy łakną szczęścia.
Uwalnia od cierpienia istoty
Obarczone różnymi boleściami
I usuwa zaślepienia.
Gdzie znaleźć takiego jasnowidza?
Gdzie znaleźć podobnego przyjaciela?
I z czym porównać jego zasługę?
Jeśli każdy, kto odpłaca dobrem za dobro,
Godny jest pochwał,
Cóż dopiero powiedzieć o Bodhisattwie,
Który czyni dobro, nawet jeśli go o to nie proszą?
Na świecie za dobroczyńcę uważa się tego,
Kto czasem z lekceważeniem da garstce istot
Trochę prostego jedzenia,
Choć im starczy go zaledwie na pół dnia.
Cóż powiedzieć o kimś,
Kto obdarza bezustannie, niezrównaną szczęśliwością Sugatów,
Nieprzebraną ilość istot
I wypełnia wszystkie ich życzenia.
Obrońca Świata rzekł, że każdy kto pomyśli źle
O dobroczyńcy - Synu Zwycięscy,
Spędzi w piekle tyle kalp,
Ile nieczystych myśli zrodziło się w jego sercu[10].
Tylko czyste intencje
Rodzą obfite plony.
Ciężkie przestępstwa przeciw Synowi Zwycięscy,
Zwiększają jedynie jego cnoty[11].
Nisko kłaniam się temu,
W kim ukształtowała się ta drogocenna właściwość umysłu.
Szukam schronienia w tym źródle błogostanu,
Uszczęśliwiającym nawet tych, którzy mu szkodzą.
--------------------------------------------------------------------------------
Przypisy
[1]
Sugata (tyb. bde.gshegs.pa): Epitet Buddy. Główne cechy posiadane przez Sugatów: (1) Sugaci osiągneli wyzwolenie od zaciemnień, spowodowanych splamieniami umysłu; (2) pojęli oni najwyższą prawdę - współzależność wszystkich zjawisk; (3) odeszli w Nirwanę i nie powrócą do samsary, bo wykorzenili w sobie duchową niewiedzę, która stanowi zalążek chwytania się "ja". Właśnie brak duchowej niewiedzy odróżnia Sugatów od Wchodzących w potok, Jednokrotnie wracających i Bodhisattwów; (4) osiągnęli oni całkowite wyzwolenie od śladów karmicznych i tym różnią się od Niepowracających, Szrawaków i Pratiekabuddów (patrz: Bodhicaryâvatâra of Sântideva with the Commentary of Paňjikâ of Prajňâkaramati / Edited by P.L.Vaidya. Buddhist Sanskrit Texts, 12.Darbhanga: The Mithila Institute of Post-Graduate Studies and Research in Sanskrit Learning, 1960.)
[2]
Ten wers można wyjaśnić w następujący sposób: "Ponieważ moje zdolności są niewielkie, nie myślę, że: "Ta [praca] może przynieść korzyść innym [istotom]" Patrz: Bodhicaryâvatâra of Sântideva with the Commentary of Paňjikâ of Prajňâkaramati / Edited by P.L.Vaidya. Buddhist Sanskrit Texts, 12.Darbhanga: The Mithila Institute of Post-Graduate Studies and Research in Sanskrit Learning, 1960. (Następnie Paňjikâ).
[3]
Tyb.: Dal.'byor. Doskonałe warunki funkcjonowania w ludzkim ciele, które pozwalają uniknąć ośmiu skrajnie niesprzyjających poziomów istnienia i uzyskać dziesięć pomyślnych warunków, sprzyjających duchowemu życiu. Osiem niesprzyjających poziomów istnienia: (1) odrodzenie się w jednym z piekieł, (2) odrodzenie w świecie głodnych duchów, (3) odrodzenie w świecie zwierząt, (4) odrodzenie w świecie długowiecznych bogów, (5) odrodzenie wśród barbarzyńców w krajach, gdzie Dharma jest nieznana; (6) odrodzenie się jako zwolennik fałszywych poglądów o karmie itd., (7) odrodzenie w epoce mroku, kiedy nie pojawia się ani jeden Budda, (8) odrodzenie jako fizycznie lub mentalnie upośledzony człowiek. Dziesięć pomyślnych warunków dzieli się na pięć subiektywnych i pięć obiektywnych. Pięć subiektywnych dóbr: (1) uzyskanie ludzkiego ciała, (2) odrodzenie w kraju, gdzie znana jest Dharma, (3) posiadanie sprawnych organów zmysłu, (4) karmiczna skłonność do unikania ciężkich przestępstw, (5) wiara w Dharmę. Pięć obiektywnych dóbr: (1) pojawienie się Buddy, (2) głoszenie świętej Dharmy, (3) rozkwit Dharmy, (4) pojawienie się zwolenników Dharmy, (5) przychylne nastawienie do mnichów i praktykujących (patrz: Karma Agwan Jondan Czamtsho. Pochodnia wiary. Wyd.: "ORIS", 1993.str.83-85; Cze Tshonkapa. Wielki przewodnik na stopniwej ścieżce do Wyzwolenia. Wyd.: "Nartang", 1994. T. 2, str. 129-145; Je'Gampopa. Gems of Dharma, Jewels of Freedom. Transl. Ken and Katia Holmes, Altea Publishing, 1995. str. 14-26).
[4]
Według teorii alchemików, eliksir, zdolny przemieniać metale w złoto.
[5]
Tybetańskie słowo chu shing ("wodne drzewo") oznacza roślinę, która ginie zaraz po owocowaniu. Termin ten często tłumaczy się, jako banan lub bananowiec, ale nie jest to dobry odpowiednik. [Od tłumacza, który przypadkowo jest biologiem. - Wedlug współczesnej terminologii chodzi tu o roślinę jednoroczną.(niepotrzebne skreślić)]
[6]
Nauki dane przez Buddę Maitreję Bodhisattwie Sudhanie, przedstawione w Gandawijuha-sutrze - w zakończeniu Awatamszaka-sutry. W trakcie swoich poszukiwań Sudhana spotyka duchowych przyjaciół, w tym Maitreję, który jest Buddą przyszłości i uosobieniem duchowej przyjażni. Maitreja szczegółowo opisuje Sudhanie niewymierną wartość Bodhiczitty: "O Szlachetny Synu, Bodhiczitta podobna jest nasieniu, [z którego wyrastają] zalety wszystkich Buddów. Podobna jest do pola, bo pomnaża dobre właściwości wszystkich istot. Podobna jest do ziemi, bo cała jest oparciem dla wszystkich. Podobna jest do bóstwa urodzaju, bo całkowicie wybawia istoty od nędzy. Jest jak ojciec, bo niezawodnie chroni wszystkich Bodhisattwów. Można porównać ją do Władcy, spełniających życzenia klejnotów, bo sprzyja osiągnięciu wszelkich celów. Jest jak cenne naczynie, z którego można czerpać pomoc we wszelkich poczynaniach. Szlachetny Synu, te wspaniałe cnoty oraz inne nieprzebrane zalety są chlubą Bodhiczitty". [Cytat z Gandawjuha-sutry, przytoczony w pracy: Thog-me Zang-po. The Ocean of Good Explanation, a Commentary to (Shantideva's) Guide to the Bodhisattva's Way of Life (Byang.chub sems.dpa'i spyod.pa.la `jug.pa'i `grel.pa (legs.par bshad.pa'i rgya.mtsho)). Sarnath, 1974. str.16 ("Thog.")] Szczegóły o Gandawjuha-sutrze patrz: D.T.Suzuki. Essays in Zen Buddihsm (Third Series). Rider, 1973]
[7]
W myśl Pâňjik, str.11, Bodhiczitta inspiracji (sanskr. praňidhi-citta) jest stanem umysłu, w którym powstała tendencja, ale nie towarzyszy jej praktyka szczodrości i innych paramit. Przykładem może być pierwsza myśl, wyrażona w postaci modlitwy: "Tak, więc stanę się Buddą, aby ochronić cały świat". Bodhiczitta działania wyraża stan umysłu, który skoncentrowany jest na poczynaniach prowadzących do zgromadzenia zasługi (sanskr. punya) i wiedzy (sanskr. jňâna).
[8]
Subahuparipriczha-sutra to dzieło kanoniczne, zbiór mahajanistycznych sutr Ratnakuta. "Jeśli człowiek rozwinął w sobie wytrwałść w dążeniu, by przynosić szczęście i pożytek niezliczonej ilości istot, to nieskończenie wielka wartość tego zamysłu, sprawiająca że pamięta o wszystkich żyjących, dniem i nocą będzie rosnąć, zwiększać się ukierunkowana na jego natychmiastową realizację, nawet wówczas gdy nieświadomość lub sen zawładnie umysłem.
[9]
Według Paňjikâ, str. 14, pod "bóstwami" rozumie się wedyjskich bogów - Soma, Waruna i innych, pod "jasnowidzami" - indyjskich mędrców Waszisztha, Gautama i innych, a pod "Brahmą" - twórcę świata zgodnie z hinduistyczną koncepcją stworzenia Wszechświata.
[10]
Prasantawiniszczajapratiharija-sutra: "O Mandżuszri, ile gniewnych i nikczemnych zamysłów zatai jeden Bodhisattwa przeciw drugiemu, tyle kalp spędzi on w piekle. Przywdziej więc zbroję". (Thog. str.22).
[11]
Tyb.: "Gdy wielka siła skierowana jest przeciwko Synom Zwycięsców, na zło nie odpowiadają złem, wręcz przeciwnie, ich cnoty wzrastają".
Przekład z języka rosyjskiego: Alicja Godawa
Szantidewa
Bodhisattwaczaria-awatara
Rozdział II
Świadomość wyrządzanego zła[1].
Aby uzyskać ten cenny [stan] umysłu,
Z głęboką czcią czynię ofiarowanie Tathagatom,
Świętej Dharmie promieniejącemu klejnotowi
I Synom Buddy oceanom doskonałości.
Wszystkie kwiaty i owoce, jakie tylko istnieją,
Przeróżne uzdrawiające zioła,
Wszystkie klejnoty, jakie tylko są na świecie,
Rozmaitość wód, orzeźwiających i czystych;
Góry skarbów, lasy i gaje,
Ustronia radujące duszę;
Pnącza ozdobione pięknymi kwiatami[2],
Gałęzie drzew uginające się pod ciężarem owoców.
Ze świata bogów i istot niebiańskich
Aromaty, pachnidła, drogocenne drzewa
I drzewa spełniające życzenia[3];
Samoczynnie dojrzewające plony
Oraz wszystkie ozdoby, godne ofiarowania;
Stawy i jeziora z kwitnącymi lotosami
I cudowną pieśń dzikich gęsi,
Wszystko, co pojawia się w bezbrzeżnej przestrzeni
I nie należy do nikogo,
Mentalnie ofiarowuję wszystko to
Najmądrzejszym z mądrych i ich Synom.
Wielce Miłosierni, godni drogocennych darów,
Objawcie mi swoją miłość, przyjmując moje dary.
Bowiem ja najbiedniejszy z biednych, nie zgromadziłem zasług,
I nie posiadam żadnych innych darów.
Wy, Opiekunowie, pragnący pomóc innym,
Okażcie przychylność i przyjmijcie te [ofiary] dla mojego dobra.
Zawsze będę ofiarowywać swoje ciała
Zwycięzcom i ich Synom[4].
Przyjmijcie mnie, Najwięksi Bohaterowie.
Jestem gotów służyć Wam z oddaniem.
Pod waszą opieką,
Nie lękając się samsary, przyniosę pożytek wszystkim istotom.
Całkowicie oczyszczę się ze zła, które kiedyś wyrządziłem
I nie przysporzę nowego.
W wonnych łaźniach,
Wymoszczonych lśniącym, przejrzystym kryształem,
Z wytwornymi kolumnami z olśniewających szlachetnych kamieni,
Pod baldachimami ze świetlanych pereł,
Przy dźwiękach muzyki i pieśni
Omywam Tathagatów i ich Synów
Z mnóstwa naczyń, ozdobionych wyszukanymi klejnotami[5]
Wycieram ich ciała
Niezrównanymi tkaninami, czystymi i pachnącymi
I ofiarowuje im
Aromatyczne, barwne szaty.
Ozdabiam Ariję Samantabhadrę, Adżitę,
Mandżughoszę, Lokeszwarę[6] i innych
Boskim odzieniem, miękkim i kolorowym,
Oraz najlepszymi drogocennymi kamieniami[7].
Wykwintnymi pachnidłami, które
Wypełniają wszystkie trzy tysiące światów,
Zacznę namaszczać ciała Najmądrzejszych,
Promieniejące, jak wypolerowane, najczystsze złoto.
Najmądrzejszym z mądrych, godnym najwyższego szacunku,
Ofiarowuję kunsztownie splecione, cudowne girlandy,
Oraz urzekające i wonne kwiaty
Mandarawę[8], utpalę[9] i lotos.
Ofiarowuję im wonne kadzidła,
Których najsłodsze zapachy radują duszę,
A także boskie smakołyki
Rozmaite jadło i napoje.
Ofiarowuję im świeczniki z klejnotów,
Ustawione na złotych lotosach.
A na ziemię, skropioną perfumami,
Rozrzucam płatki zachwycających kwiatów.
Tym, których serca przepełnia miłość,
Ofiarowuję pałace, rozbrzmiewające melodyjnymi hymnami
Cudownie połyskujące perłami i drogimi kamieniami,
Godne by ozdobić nieograniczoną przestrzeń.
Wszystkim wielkim Mędrcom ofiarowuję
Drogocenne parasole ze złotymi rączkami,
Z wyszukanymi ornamentami na obrzeżach,
Od których nie sposób oderwać wzroku.
Niech wszystkie wspaniałe dary,
Przy dźwiękach miłej dla ucha muzyki,
Jak obłoki uniosą się wzwyż,
Przynosząc ulgę cierpiącym istotom.
Niechaj nieprzerwany deszcz
Kwiatów i szlachetnych kamieni
Spadnie na stupy, wizerunki
I wszystkie skarby świętej Dharmy.
Podobnie, jak Mandżughosza i inni[10]
Czynili ofiary Zwycięzcom,
Tak i ja składam dary Tathagatom,
Opiekunom i ich Synom.
Niekończącym się strumieniem melodyjnych hymnów
Wychwalam Oceany Doskonałości[11].
Niech nieustannie wznoszą się ku nim
Te obłoki muskających słuch pochwał.
Ile atomów istnieje we wszystkich dziedzinach buddów,
Tyle razy oddaję pokłony
Przed wszystkimi Buddami Trzech Czasów,
Przed Dharmą i Wyższym Zgromadzeniem.
Oddaję też pokłony wszystkim stupom
I rozsławiam podstawy Bodhiczitty[12] ,
Opatów klasztorów
I szlachetnych zwolenników nauki[13].
Dopóki nie pojmę istoty Przebudzenia,
Szukam schronienia w Buddzie,
Szukam schronienia w Dharmie,
I w otoczeniu Bodhisattwów[14].
Składam dłonie przy sercu i wznoszę modlitwę
Doskonałym, wielce miłosiernym
Buddom i Bodhisattwom
Wszystkich stron świata.
W nie mającej początku samsarze,
W obecnym i w poprzednich żywotach,
Z niewiedzy robiłem głupie rzeczy
I zachęcałem innych do ich popełniania.
Zwiedziony zaciemnieniami,
Znajdowałem radość w tym co robiłem.
Ale teraz, świadom swoich złych czynów,
Z całego serca wyznaję je Opiekunom[15]
Całe to zło, którego z braku szacunku
Przysporzyłem ciałem, mową i umysłem
Trzem Klejnotom Schronienia,
Swoim matkom i ojcom[16] , nauczycielom i innym,
Wszystkie najcięższe przestępstwa, których się dopuściłem,-
Ja złoczyńca, oczerniony
Mnogością występków,
Wyznaję Ukazującym Drogę.
Śmierć może przyjść do mnie wcześniej,
Zanim oczyszczę się ze swoich złych czynów,
Dlatego wołam was o pomoc.
Chcę oczyścić się od zła całkowicie i bezzwłocznie.
Na Pana śmierci nie można liczyć,
On nie będzie czekać, aż dokończysz swoje sprawy.
Zdrowy czy chory, nie wiesz, ile trwać będzie
Twoje wartko płynące życie [17].
Zostawię wszystko i odejdę.
Nieświadomie,
Wyrządziłem wiele krzywd
Swoim przyjaciołom i wrogom.
Moi wrogowie obrócą się w nicość.
Moi przyjaciele obrócą się w nicość.
Ja sam obrócę się w nicość.
Wszystko obróci się w nicość.
Jak senne wizje,
Wszystkie moje przeżycia
Staną się wspomnieniami.
Wszystko, co minęło, nigdy nie powróci.
Nawet w tym krótkim życiu
Straciłem wielu przyjaciół i wrogów.
Ale [skutki] nikczemności, które rozstrzygnęły o ich losie,
Czekają mnie w przyszłości.
Nie rozumiejąc,
Że ja sam nie jestem wieczny,
Wyrządziłem wiele zła
Z niewiedzy, z nienawiści i namiętności.
Nieustannie, dniem i nocą,
Życie ucieka,
I nawet o dzień go nie przedłużysz.
Czyż w mojej mocy jest zbiec przed śmiercią[18]?
Nadaremno nad moim śmiertelnym łożem
Pochylą się przyjaciele i rodzina.
Zgon i przedśmiertne męki
Przyjdzie mi przeżyć samotnie.
Kiedy pochwycą mnie wysłannicy Jamy,
Gdzie wówczas będą przyjaciele i rodzina?
Czyż moja zasługa zdoła mnie uchronić,
Wszak na niej nigdy się nie opierałem.
Och, Opiekunowie! Beztrosko,
Nie znając strachu przed śmiercią,
Dopuściłem się tak wielu złych czynów
Z powodu przywiązania do swego krótkotrwałego życia[19].
Człowiek idący na szafot, gdzie odrąbią mu ręce i nogi,
Drętwieje z przerażenia,
W ustach mu zasycha, oczy zapadają się,
Zmienia się całe jego oblicze.
Co się ze mną stanie,
Gdy bezwzględni posłańcy Jamy
Schwytają mnie wymazanego nieczystościami,
Porażonego chorobą i strachem[20]?
Mój przerażony, błędny wzrok
Zacznie szukać pomocy z czterech kierunków.
Ale kto zdoła ocalić mnie
Przed tymi okropnościami?
Nie znajdę schronienia z żadnej strony,
Wpadnę w rozpacz[21].
I cóż wtedy zdołam uczynić,
Sparaliżowany okropnym strachem?
Oto dlaczego teraz szukam schronienia
W Zwycięzcach opiekunach świata, których moc jest wielka.
Wszystkimi siłami chronią oni żyjących
I niszczą wszelkie lęki.
Więc całą swą istotą szukam schronienia
W urzeczywistnionej przez nich Dharmie,
Która rozprasza lęki koła bytu,
Oraz w zgromadzeniu Bodhisattwów.
Dygocąc ze strachu,
Powierzam się Samantabhadrze.
I z własnej woli
Ofiarowuję się Mandżughoszy [22].
Ku Opiekunowi Awalokicie,
Czyny którego przepełnia współczucie,
Przerażony zwracam swój cierpiętniczy lament:
Błagam, obroń mnie nikczemnika!
W poszukiwaniu ochrony
Całym sercem przywołuję
Ariję Akaszagarbhę, Kszitigarbhę
I wszystkich Wielce Miłosiernych Opiekunów.
Oddaję pokłony Wadżrapani:
Widząc go wysłannicy Jamy
I inne złowrogie istoty[23]
Z przerażeniem rozbiegają się we wszystkie strony[24].
Wcześniej nie stosowałem się do waszych rad
Ale teraz, widząc te potworności,
Szukam w was schronienia.
Niechże zniknie mój strach w mgnieniu oka.
Obawiając się zwykłych cielesnych cierpień
Ludzie ściśle trzymają się zaleceń lekarza.
Co dopiero mówić o odwiecznych chorobach
Jak namiętność, nienawiść i inne wady[25].
I jeśli nawet jedna z tych chorób
Jest w stanie zniszczyć wszystkich ludzi żyjących w Dżambudwipie,
I jeśli nie można znaleźć żadnego lekarstwa
W żadnym z miejsc[26],
To lekceważenie wskazówek
Wszechwiedzącego Lekarza,
Wykorzeniającego każde cierpienie,
Jest skrajną niewiedzą i zasługuje na potępienie.
I jeśli należy zachować ostrożność
Na skraju niewielkiego urwiska,
To już tym bardziej na skraju przepaści
Nieskończenie głębokiej[27].
Nie należy pocieszać się myślą;
Że dziś śmierć nie nadejdzie,
Gdyż nieodwołalnie przyjdzie czas,
Kiedy obrócę się w nicość.
Kto mi daruje nieustraszoność?
Jak zdołam się wyzwolić?
Jeśli nieuchronnie w nicość się obrócę,
Jakże mogę zaznać spokoju?
Cóż mi pozostało
Z minionych przeżyć?
Z emocjonalnego przywiązania do nich
Naruszałem zalecenia nauczycieli.
Zostawię ten świat żywych,
Swoich przyjaciół i rodzinę,
Odejdę sam samiusieńki.
Na co zdadzą się przyjaciele i nieprzyjaciele?
Jak uniknąć cierpienia,
Którego źródło tkwi w zgubnych działaniach?
Bezustannie, dniem i nocą,
Tylko o tym powinienem rozmyślać.
Cokolwiek bym zrobił
W zaciemnieniu i niewiedzy,
Będzie to, ułomne w swej naturze[28],
Albo naruszy ślubowania
Wszystko to pokornie w
Wyznaję przed Opiekunami.
Złożywszy dłonie przy sercu, z lęku przed cierpieniami,
Znowu i znowu padam u ich stóp.
O, Wskazujący Drogę Światu,
Wyznaję przed Wami swe występki i zbrodnie!
O, Opiekunowie,
Już nigdy więcej nie będę postępować niewłaściwie!
--------------------------------------------------------------------------------
Przypisy:
[1]
Sanskryt pâpade?anâ. Warianty tłumaczenia świadomość wyrządzonego zła; skrucha (wyznanie grzechów). Rozmyślania o wyrządzonym źle opisane są , począwszy od 27 wiersza. Poprzedzone są tradycyjnym ofiarowaniem i oddawaniem czci Buddom i Bodhisattwom.
[2]
Tyb.: Kwitnące drzewa niebiańskie (ljong.shing niebiańskie drzewo, rosnące w Czystej Krainie Dełaczien).
[3]
Sanskr.Kalpavşk?a. Zgodnie z buddyjską kosmologią, na południe od góry Meru są gęstwiny drzew spełniających życzenia, z gałęzi których spływa deszcz upragnionych rzeczy (patrz: Karma Agwan Jondan Czżamco). Pochodnia wiary.
[4]
Sanskr. Całego siebie ofiarowuję Zwycięscom i ich Synom.
[5]
Tyb.: Omywam Tathagatów i ich Synów z wielu drogocennych naczyń, pełnych zachwycających wód pachnących.
[6]
Adżita, dosłownie Niezwyciężony- Jedno z imion Maitrei, zostało ono opuszczone w tybetańskim tłumaczeniu. Lokeszwara, dosł. Władca świata- jedno z imion Awalokiteszwary.
[7]
Tyb.: setkami przepięknych kosztowności
[8]
Zgodnie z Paňjikâ, mandarawa to kwiat, rosnący w świecie bogów.
[9]
Błękitny(niebieski) lotos.
[10]
Zgodnie z Paňjikâ, Najlepsi z Opiekunów Świata Mandżughosza,Samantabhadra i Adżita. to Bodhisattwowie, którzy osiągnęli dziesiąty poziom. W jednym ze swoich żywotów Mandżuszri, wcieliwszy się w postać króla Ambararadży, zapragnął, aby całe jego królestwo i całe jego życie stały się źródłem niezliczonych ofiarowań dla Buddów, i wzywał swoich poddanych by podążali za jego przykładem. Historia ta opisana jest w Mandżuszribuddakszetragunawjuha sutrze (patrz: Chang, G. C. A Treasury of Mahâyâna Sűtras. Pennsylvania State University Press, University Park, Pa., and London, 1983.)
[11]
Oceany Doskonałości Buddowie I Bodhisattwowie.
[12]
Według Gesze Kelsang Gyatso, istnieją trzy warunki rozwoju Bodhisattwy: (1) studiowanie Mahajany, opisującej metody i owoce rozwoju Bodhisattwy; (2) duchowy nauczyciel, dający szczegółowe instrukcje, i (3) święte miejsca, w których Bodhisattwowie pielęgnowali Bodhiczittę. W Indiach istnieje wiele miejsc pielgrzymki, w których znakomici kontemplatorzy osiągnęli owoce duchowej praktyki. Szczególnie, Bodhgaja, gdzie Budda Szakjamuni osiągnął pełne Oświecenie, uważa się za miejsce sprzyjające doskonaleniu rozwoju. Pątnicy odwiedzają również miejsca, gdzie Budda urodził się (Lumbini), Po raz pierwszy obrócił kołem Dharmy (Sarnath) i opuścił ten świat (Kuszinagar).
[13]
Tyb.: Opatów klasztorów, nauczycieli i uczniów.
[14]
Szczegółowe objaśnienia o Schronieniu patrz: Cze Tsonkapa. Wielki przewodnik stopniowej drogi do Oświecenia. Str.223-269, oraz Karma Agwan Jondan Czżamco). Pochodnia wiary. T.1. Str.104-111.
[15]
Sanskr.: Wszystkie przestępstwa, których , ja nikczemnik, dopuściłem się lub zmusiłem do ich popełnienia innych, w tym i poprzednich żywotach na przestrzeni nie mającej początku samsary, i wszystko w czym zamroczony znajdowałem przyjemność, tym samym szkodząc sobie samemu, -dręczony wyrzutami sumienia, wszystkie złe czyny, wyznaję [Opiekunom].
[16]
Szantidewa mówi o swoich rodzicach z tych i przeszłych żywotów.
[17]
Sanskr.: Śmierć nie patrzy, czy zakończyłeś swoje sprawy, czy nie. Tej zdrajczyni nie może zaufać ni zdrowy, ni chory, gdyż przychodzi ona niespodzianie, jak grom z jasnego nieba.
[18]
Tyb.: Jak zatem podobni mnie mogą uniknąć śmierci?
[19]
Tyb.: Z powodu tego nietrwałego życia.
[20]
Tyb.: Cóż powiedzieć o mękach [człowieka], schwytanego przez okrutnych wysłanników Jamy, sparaliżowanego potwornym strachem?.
[21]
Sanskr.: zaciemnienie.
[22]
Tyb.: Ofiarowuję swoje ciało Mandżughoszy.
[23]
W Paňjikâ, str.33, jaksze, raksze i inne.
[24]
Tyb.: Szukam schronienia w Wadżrapani, widząc go, źli posłańcy Jamy w przerażeniu rozbiegają się na wszystkie świata strony.
[25]
Sanskr.: A już tym bardziej, jeśli dotknęły go czterysta cztery choroby.
[26]
Według Paň jikâ,str.34, w tym wierszu dopatruje się aluzji dodżataki o Padmaku, królu Raszi. Tak słyszałem. Dawno, dawno temu, kiedy Bhagawan był jeszcze Bodhisattwą, w królestwie Raszi panował król o imieniu Padma. W tych czasach wszyscy ludzie w Dżambudwipie cierpieli na straszną, śmiertelną chorobę. Wówczas pomyśleli: Nasz władca, wielce miłosierny król, znajdzie jakiś środek zaradczy. Powinniśmy powiedzieć mu o naszych cierpieniach: O, Wielki władco , oto co dzieje się z nami. Pomóż nam Panie, pragnący naszej pomyślności. Serce króla przepełniało współczucie, nie mógł spokojnie patrzeć na ich męki, rozkazał więc lekarzom: Jak najprędzej uwolnijcie ludzi od cierpień, powodowanych tą niemocą. Lekarze obiecali wykonać rozkaz, zagłębili się w medyczne traktaty, ale nie znaleźli żadnego lekarstwa, oprócz świeżego mięsa ryby zwanej Rohita i t.d. Ta dżataka stanowi opis ziemskiego życia.
[27]
Zgodnie z Paňjikâ,str.35, jako przepaść głęboką na tysiąc jodżan (tzn. nieskończenie głęboka - przyp. korektora) należy rozumieć piekło Awiczi (glossarium).
[28]
Istnieją dwa rodzje zgubnych działań. (1) 10 czynów, o zgubnej naturze (prakştyâ- vadya): zabójstwo, przyswojenie sobie cudzej własności, rozpusta, kłamstwo, obmowa, niegodziwość (złe intencje), chciwość, fałszywe poglądy (patrz: Cze Tsonkapa. Wielki przewodnik po stopniowej ścieżce do Oświecenia. T.1.Str.277 199, oraz Karma Agvan Jondan Czżamco. Pochodnia wiary. Str.93). (2) Zgubne działania, związane z naruszeniem ślubowań i przyżeczeń (sanskr. prajňapty-avadya). Działania pierwszej kategorii są zgubne dla wszystkich istot, działania drugiej dotyczą tylko dla tych, którzy zobowiązali się do określonych ślubów lub obietnic.
Przekład z języka rosyjskiego: Alicja Godawa
Szantidewa
Bodhisattwaczaria-awatara
Rozdział VI
Paramita cierpliwości
Jakiekolwiek zasługi
Zgromadzilibyśmy przez tysiąc kalp,
Czy to pokłony dla Sugatów[1], czy dary
Nagły wybuch gniewu
Może to wszystko zniweczyć.
Nie ma zła gorszego niż nienawiść,
I nie ma ofiary większej niż cierpliwość.
Dlatego pilnie ćwicz się w cierpliwości,
Korzystając z wszelakich sposobów.
Umysł nie pozna co to spokój,
Nie znajdzie szczęścia ni radości,
Nie zazna snu, utraci stabilność,
Jeśli gniew przeszywa serce.
Człowiek przepełniony nienawiścią
Może nawet zginąć z rąk tych,
Których obdarza
Bogactwem i zaszczytami.
Bliscy i przyjaciele będą się go obawiać.
Nawet gdy doświadczą jego szczodrości,
Nie będą mu oddani.
Słowem, nic nie uczyni szczęśliwym
Gniewnego człowieka.
Każdy kto rozpozna nieprzyjaciela w gniewie,
Powodującym takie cierpienia,
I pokona go w uporczywej walce,
Zazna szczęścia i tutaj, i w innych światach.
Niezadowolenie rodzące się we mnie,
Kiedy coś dzieje się wbrew mojej woli,
Lub przeszkadza w spełnieniu moich pragnień,
To strawa dla niszczącego mnie gniewu.
I dlatego muszę pozbawić strawy
Tego nieprzyjaciela,
Bowiem właśnie on
Przysparza mi problemów.
Cokolwiek przyniesie los
Niech niezmienna będzie moja radość,
Gdyż strapiony nie osiągnę upragnionego
I moje cnoty wyczerpią się.
Po co się martwić,
Jeśli wszystko można jeszcze naprawić?
Po co się martwić,
Jeśli niczego naprawić już nie można?
Ani sobie, ani swoim przyjaciołom
Nie życzysz cierpienia i wzgardy,
Hańby i zniewag.
Wrogom - wręcz przeciwnie.
Niech niezachwiany będzie mój umysł!
Przyczyn szczęścia jest niewiele,
Przyczyny cierpienia są bardzo liczne,
Ale bez cierpienia nie można wyzwolić się
Z koła bytu.
Asceci z Karnatu i synowie bogini Kali
Daremnie ofiarowują swoje ciała
Na stos i pod miecz[2].
Czyżby więc mnie zbraknąć miało odwagi
W dążeniu do oświecenia?
Nie ma nic do czego stopniowo,
Nie można by się przyzwyczaić.
Mając nawyk przezwyciężania
Drobnych cierpień,
Zdołasz wytrzymać wielkie męki.
Czy nie uważasz za błahe
Takich cierpień,
Jak ukąszenia żuków, ślepaków i komarów,
Pragnienie, głód i wysypka na skórze?
Znoś cierpliwie
Upały i chłód, wiatr i deszcz,
Podróże i choroby, przemoc i niewolę,
Gdyż inaczej twoje cierpienia będą się mnożyć.
Jedni, widząc własną krew,
Nabierają szczególnej odwagi i opanowania.
Inni zaś, widząc cudzą krew,
Tracą przytomność.
Zarówno opanowanie, jak i małoduszność
Biorą początek w umyśle.
Nie poddawaj się więc cierpieniom
A przezwyciężysz swój ból.
Nawet cierpiąc mędrcy zachowują
Jasny i niezmącony umysł.
W żadnej bitwie nie brak udręki,
Ponieważ to walka ze skalaniami.
Bohaterami zwą tych, którzy
Nie zważając na wszelkie cierpienia,
Przezwyciężają swych wrogów - nienawiść i namiętność.
Pozostali zaś zaprzepaszczają tylko wysiłki.
Cierpienie posiada również dobre aspekty,
Bo duma umniejsza się, cierpiący pokornieje,
Budzi się w nim współczucie
Do wszystkich istot w samsarze,
Lęk przed zatraceniem /upadkiem/
I dążenie ku Zwycięzcom[3].
Jeżeli nie obrażam się na żółtaczkę,
Przyczynę okropnego bólu,
Czegóż miałbym obrażać się na żyjących,
Skoro oni także są ofiarami uwarunkowań?
Pomimo, iż nikt nie chce chorować,
Choroby nie omijają nas.
Podobnie jest z gniewem, choć nikt go nie chce,
Wybucha wbrew naszej woli.
Ludzie nie planują "O, teraz się rozgniewam",
Niezależnie od własnej woli wpadają we wściekłość.
Tak samo wybucha gniew,
Bez zamysłu "Oto powstanę".
Całe zło, jakie tylko istnieje na świecie
I wszystkie możliwe problemy,
Powstają z powodu uwarunkowań.
Nic nie pojawia się samo z siebie.
Zaistnienie określonych warunków
Nie jest celowe /zamierzone/
I ich efekt
Nie ma zamierzonego charakteru.
To, co jakoby wydaje się pramaterią,
I to, co opisywane jest, jako "ja",
Nie przychodzi na świat pomyślawszy:
"Oto powstanę".
O ile nie powstają one, to też i nie istnieją.
Jakże więc mogą zapragnąć pojawić się?
Gdyby ["ja"] było stale
Związane z obiektami [postrzegania]
Związek ten nigdy by się nie kończył.
Gdyby atman był wieczny[4],
Byłby on bierny, jak przestrzeń.
I gdyby nawet znalazł się w innych warunkach,
Jakież działanie on niezmienny mógłby podjąć?
Jak może atman wykonywać działania,
Jeśli w momencie działania pozostaje, taki jak wcześniej?
Jeśli więc wykonuje on działanie siłą związku z czymś innym,
To jaki jest związek pomiędzy [atmanem] a [działaniem]?
Zatem wszystko zależy od określonych [przyczyn],
Które również od czegoś zależą.
Po co, zrozumiawszy to, gniewać się
Na zjawiska, podobne do miraży?
Czy więc ukracanie gniewu jest niemądre,
A niby kto i co miałoby go hamować?
Jest to rozsądne, bo cierpienie odcina się
Siłą współzależnego powstawania.
Dlatego widząc, wroga bądź przyjaciela,
Który dokonuje występnego czynu
Zachowam niezmącony spokój,
Pamiętając, że "To rezultat uwarunkowań".
Gdyby wszystkie pragnienia istot
Spełniały się,
Wówczas nikt nie doznawałby cierpień,
Bo któż chciałby cierpieć?
Ludzie przez nieuwagę,
Ranią swe ciała o ostre przedmioty.
A pragnąc zdobyć kobiety i różne rzeczy,
Wpadają we wściekłość i tracą apetyt.
Są i tacy, którzy wieszają się,
Rzucają w przepaść ze skał,
Zażywają truciznę i szkodliwe substancje,
Zgubnymi działaniami doprowadzając do samozagłady.
Jeśli pod wpływem skalań
Pozbawiają życia nawet swoje drogocenne "ja",
To jak mogą nie przynosić szkody
Ciałom innych czujących istot?
Nawet jeśli nie darzysz współczuciem tych,
Którzy zniewoleni swoimi skalaniami
Dokonują samobójstwa,
To czy można gniewać się na nich?
Jeśli natura niedojrzałych istot
Sprawia, ze przysparzają one zła innym,
To złość na nie jest tak niedorzeczna,
Jak obrażanie się na ogień za to, że pali.
Jeżeli ich wady są przypadkowe,
Zaś one same z natury są dobre,
To złoszczenie się na nie jest tak samo niedorzeczne,
Jak żywienie urazy do nieba za to, że zasnuwa je dym.
Wściekam się nie na pałkę,
Powód mojego bólu,
Lecz na tego kto mnie nią okłada.
Skoro jednak powoduje nim nienawiść
To powinienem gniewać się na nienawiść.
W przeszłości przysparzałem
Takiego samego bólu innym istotom
I jeśli teraz one mi szkodzą,
Sam sobie na to zasłużyłem.
Miecz wroga i moje ciało -
Oto przyczyny cierpienia.
Na kogo więc mam się gniewać:
Na miecz, który on dzierży,
Czy na ciało, które sam przybrałem?
To ciało podobne jest do bolesnej rany,
Dotknięć do której wytrzymać nie sposób.
Jeśli w zaślepieniu trzymam się go kurczowo,
Na kogo mam się obrażać, gdy doznaję bólu?
Czy brak mi rozumu - nie chcę cierpieć,
A pragnę przyczyn cierpienia.
Jeśli więc cierpię z powodu moich wad,
Jakże mogę gniewać się na innych?
Swoimi czynami spowodowałem i ten [ból],
I las drzew z liśćmi - mieczami,
I ptaki piekielnych światów[5],
Na kogo zatem mam się złościć?
Moje własne czyny prowokują innych,
Żeby mi szkodzili.
Z powodu moich działań idą oni w światy piekieł.
Czyż to nie ja ich gubię?
Dzięki nim pozbywam się
Wielu wad, rozwijam cierpliwość,
A oni za mnie, na wieki, pogrążają się
W przeraźliwych światach piekielnych.
To ja przysparzam im problemów,
Choć oni mi pomagają.
Dlaczegóż więc, postępując tak paskudnie,
Gniewasz się jeszcze, zajadły umyśle?
Jeśli kierują mną dobre intencje,
Wybawiam się od piekielnych światów.
Zatem ja potrafię się uchronić,
Ale jak ustrzec inne istoty?
Jeśli na zło odpowiem złem,
Ich to nie uchroni.
Natomiast ja naruszę normy moralne
I z prawdziwego poświęcenia nie pozostanie nawet ślad.
Ponieważ umysł nie ma ciała,
Nikt nie zdoła mu zaszkodzić.
To z powodu przywiązania do ciała
Szargają nim cierpienia.
Ani pogarda, ani obmowa,
Ani zbezczeszczenie
Nie wyrządzają szkody temu ciału.
Dlaczegóż więc, wpadasz we wściekłość umyśle?
Wrogość istot
Ani w tym, ani w kolejnym życiu
Nie zdoła mnie zniszczyć.
Dlaczego więc, uciekam od niej?
Czy nie dlatego, że ich wrogość,
Przeszkadza mi zgarniać dobra materialne?
Przecież wszystko co posiadam przepadnie
I tylko moje wady mnie nie opuszczą.
Dlatego lepiej umrzeć już dziś
Niż przeżyć długie i ułomne życie.
Bo nawet żyjąc długo,
Nie da się ominąć śmiertelnych mąk.
Przypuśćmy, że jeden człowiek budzi się ze snu,
W którym był szczęśliwy przez sto lat,
A drugi budzi się ze snu,
W którym był szczęśliwy przez jedną chwilę.
Kiedy przebudzę się,
Czy powróci błogość?
Tak samo życie, krótkie czy długie,
W chwili śmierci urwie się.
Nawet jeśli zgromadzę wiele materialnych dóbr,
I spędzę w błogości długie lata,
Dosłownie ogołocony zejdę [z tego świata],
Z pustymi rękoma i bez odzienia.
Przy pomocy dóbr ziemskich
Mogę wykorzenić wady i zebrać zasługi.
Ale, jeśli zacznę irytować się z ich powodu,
To czy nie wyczerpią się moje zasługi
I czyż nie przybędzie mi wad?
W ten sposób utracę
Sens mojego życia.
No bo jaki sens ma życie kogoś,
Kto dopuszcza się jedynie niewłaściwych czynów?
Jeśli ty, umyśle, obrażasz się na tych,
Których złe słowa pozbawiają istot wiary we mnie,
To dlaczego nie obrażasz się
Kiedy poniżają innych?
Jeżeli ty cierpliwie znosisz
Nieprzyjemne słowa, wypowiedziane o innych,
To czemu nie możesz znieść złych słów o sobie,
Przecież dotyczą one powstawania skalań.
Niemądrze jest obrażać się na ludzi,
Obrażających i znieważających
Wizerunki, stupy i świętą Dharmę,
Bowiem nie można zaszkodzić Buddom i Bodhisatwom.
Tak jak wyżej wspomniano,
Nie pozwalaj sobie na gniew wobec tych,
Którzy przysparzają zła nauczycielom, bliskim i przyjaciołom,
Rozumiejąc, że to wynika z siły uwarunkowań.
Zarówno żyjące istoty jak i żywioły,
Wyrządzają czującym istotom szkodę.
Dlaczego więc, gniewasz się jedynie na żywych?
Znoś cierpliwie każde zło.
Z niewiedzy jeden czyni zło,
A drugi z niewiedzy gniewa się,
Którego z nich nazwiemy nieposzlakowanym,
A którego złodziejem?
Po co robiłem wcześniej wszystko to,
Za co teraz inni przysparzają mi problemów?
Wszyscy zbierają owoce swoich czynów,
Kim ja jestem, żeby to odmienić?
Zrozumiawszy to,
Powinienem gorliwie czynić dobro,
Aby wszystkie istoty wzajemnie
Darzyły się miłością.
Gdy ogień zajmie jeden dom,
I gotów przenieść się na drugi,
Usuwa się słomę i wszystko,
Co sprzyja rozprzestrzenianiu się ognia.
Podobnie jest. gdy płomienie nienawiści
Opanują umysł, z powodu jego przywiązania.
Odrzuć nienawiść, nie lękając się,
Że zasługi twoje spłoną.
Jeśli gotowemu na śmierć
Odrąbią tylko rękę,
Czy to nie lepiej?
A jeśli za cenę ziemskich cierpień
Wybawisz się od piekła,
Czy to nie lepiej?
Jeśli przezwyciężenie drobnych cierpień
Tego życia jest ponad twoje siły,
To dlaczego nie odrzucisz gniewu,
Źródła piekielnych męczarni?
Z powodu gniewu[6],
Tysiące razy smażyłem się w piekle,
Ale nie dało to pożytku
Ani mnie, ani innym.
Cierpienia [tego życia]
Są nieporównywalne z [piekielnymi mękami]
I przynoszą one wielkie korzyści.
Dlatego powinienem wyłącznie cieszyć się z takiego cierpienia,
Ponieważ uwalnia wszystkich od męki.
Jeśli ktoś doznaje radości i szczęścia,
Wychwalając zalety innych istot,
Dlaczego, umyśle, i ty nie cieszysz się,
Sławiąc ich?
Radość, której doświadczasz,
[chwaląc inne istoty],
To źródło czystego zadowolenia
Nie zakazanego przez Doskonałych
Oraz najlepszy sposób, aby przyciągnąć innych.
Jeśli nie pragniesz [widzieć]
Szczęścia innych istot,
Myśląc, że jest ono tylko ich udziałem
To przestań dawać nagrody i prezenty,
Ale pamiętaj, że będzie to miało zły wpływ
Na przejawione i nieprzejawione[7].
Kiedy wychwalają twoje zalety,
Pragniesz, aby inni cieszyli się razem z tobą.
Ale kiedy wychwalasz zalety innych
Sam nie jesteś zdolny do radości.
Życząc szczęścia wszystkim istotom
Wzbudziłeś Bodhiczittę.
Jakże więc możesz się złościć,
Kiedy znajdują one szczęście?
Jeśli pragniesz, aby wszystkie istoty
Stały się Buddami, czczonymi w trzech światach,
To dlaczego jesteś zazdrosny,
Widząc, jak oddają im honory tu na Ziemi.
Gdy krewny, znajdujący się pod twoją opieką,
Któremu powinieneś ofiarować mnóstwo rzeczy,
Sam znajdzie środki utrzymania,
Czy będziesz się gniewać, czy cieszyć?
Jeżeli nawet tego nie życzysz innym istotom,
To czy możesz życzyć im, aby osiągnęły Oświecenie?
I czyż jest w tym Bodhiczitta,
Jeżeli kogoś denerwuje, gdy innym przypadną w udziale ziemskie dobra?
Jaki masz interes w obdarzaniu innych?
Czy otrzymają oni ten dar,
Czy zostanie on w domu ofiarodawcy -
Ty sam niczego nie zyskasz.
Powiedz, dlaczego nie obrażasz się
[Na siebie samego], zaprzepaszczając zasługi,
Układy międzyludzkie i godność.
Dlaczego sam nie stwarzasz przyczyn pomyślności?
Kiedy zrobisz coś głupiego,
Nie tylko nie odczuwasz skruchy,
Lecz na dodatek próbujesz równać się
Z tymi, którzy robią coś wartościowego.
Nawet jeśli twój nieprzyjaciel jest przygnębiony,
Jaką możesz mieć z tego uciechę?
Po co źle mu życzyć,
Przecież to szkody mu nie przyniesie.
Nawet jeśli będzie on cierpiał,
Tak jak mu życzyłeś,
Co ci z tego przyjdzie?
Jeśli powiesz - "Będę zadowolony",
Nic nie może być bardziej zgubnego.
Przerażający jest haczyk, zarzucony przez rybaków - skalania.
Jeśli trafię na haczyk,
Strażnicy piekieł bez wątpienia,
Ugotują mnie w swoich kotłach.
Pochwały, sława i honory
Nie stanowią zasługi i nie przedłużają życia.
Nie dodają sił, nie chronią przed chorobą
I nie napełniają ciała słodyczą.
Gdybym wiedział, co właściwie
Przynosi prawdziwą korzyść,
Czy zacząłbym to bardziej cenić?
A jeśli wszystko do czego dążę
Ma na celu jedynie zadowolenie umysłu,
To czy nie lepiej bawić się,
Pić wino i korzystać z wszelkich uciech.
Goniąc za sławą ludzie
Trwonią majątek i ryzykują życie.
A jakie znaczenie mają puste słowa [pochwały]?
Kiedy umrzemy, komu dostarczą radości?
Gdy rezygnujemy ze sławy i pochlebstw,
Umysł nasz upodabnia się do małego dziecka,
Płaczącego rozpaczliwie,
Kiedy zburzy mu się zamek z piasku.
Ponieważ słowo jest martwe /nie ma duszy/
Nie ono sprawia, że jestem chwalony.
To radość osoby, która mnie chwali
Jest źródłem mojego szczęścia.
Co mi z tego, że ktoś inny
Znajduje zadowolenie,
W chwaleniu kogoś lub mnie?
Ta radość należy tylko do niego,
Nie przypadnie mi w udziale ani odrobina.
A jeśli zdołam dzielić z nim jego szczęście,
To zawsze powinienem tak postępować.
Dlaczego więc jestem nieszczęśliwy,
Kiedy inni znajdą szczęście w miłości?
Tak więc niedorzeczna jest radość,
Rodząca się we mnie
Wraz z myślą - "Chwalą mnie."
To zwykła dziecinada.
Pochlebstwa i tym podobne rzeczy
Odwracają moją uwagę
I zasiewają niepokój samsary.
Zaczynam zazdrościć innym zalet
I złoszczę się, widząc ich osiągnięcia[8].
Zatem ci, którzy gorliwie starają się
Pozbawić mnie sławy i zaszczytów,
W gruncie rzeczy chronią mnie
Przed złymi skutkami /następstwami/.
Ja dążący do wyzwolenia,
Nie powinienem związywać się zaszczytami i wzbogacaniem
Jakże mogę nienawidzić tych,
Którzy wybawiają mnie z pęt?
Jakżebym mógł gniewać się na tych,
Którzy jak błogosławieństwo Buddy,
Zamykają przede mną bramy,
Wiodące ku cierpieniu.
Niemądrze gniewać się na kogoś,
Kto utrudnia mi gromadzenie zasług,
Bowiem nie ma cnoty równej cierpliwości.
Czyż nie w niej właśnie powinienem się doskonalić?
I jeśli z powodu swoich wad
Nie wykazuję cierpliwości,
Oznacza to, że sam tworzę przeszkody
W gromadzeniu zasługi.
Jeżeli bez pierwszego ogniwa
Nie powstaje drugie,
A wraz z pierwszym pojawia się drugie,
To znaczy pierwsze jest przyczyną drugiego.
Jak więc może być ono przeszkodą?
Żebrak przybywający we właściwym czasie,
Nie jest przeszkodą dla szczodrości.
Nie można też powiedzieć, że udzielający mnisich święceń,
Stanowi przeszkodę w uzyskaniu zasługi.
Na świecie jest wielu ubogich
Ale nie wszyscy są złodziejami.
Ponieważ nie sprawiałem bólu innym,
Niewielu będzie chciało sprawiać go mnie.
Jak ze skarbu, który pojawił się w moim domu
Bez żadnego wysiłku z mojej strony,
Powinienem cieszyć się z nieprzyjaciela,
Bo pomaga mi on w działaniach Bodhisattwy.
Razem z nim
Osiągniemy owoce cierpliwości.
I najpierw należy je ofiarować jemu,
Bowiem właśnie on jest przyczyną cierpliwości.
Jeśli powiesz, że wroga nie ma za co szanować,
Bo nie zamierza ci pomagać w rozwijaniu cierpliwości,
To za co szanować świętą Dharmę,
Skoro i ona nie zamierza być
Przyczyną twoich osiągnięć.
"Mego wroga nie mam za co szanować,
Skoro jego umysł chce mi szkodzić."
Ale czy mógłbym okazać cierpliwość,
Gdyby próbował uleczyć mnie, jak lekarz?
Jeżeli cierpienie powstaje
Jedynie przy spotkaniu z nieżyczliwym umysłem,
Oznacza to, że właśnie on jest przyczyną cierpienia.
Muszę zatem szanować go, jak świętą Dharmę.
"Pole żyjących - rzekł Mędrzec -
To Pole Zwycięzców."
Bowiem szanując jednych i drugich,
Wielu osiągnęło wyższy poziom.
Zarówno czujące istoty, jak i Zwycięzcy,
Mogą rozwinąć właściwości Buddy.
Dlaczegóż więc nie szanuję żywych istot
Tak samo, jak szanuję Zwycięzców?
Oczywiście ich podobieństwo nie polega na
Podobieństwie intencji,
Lecz na podobieństwie rezultatów /owoców/.
Na tym polega doskonałość żywych istot,
I dlatego są równe Buddom[9].
[Zasługa wynikająca] z poszanowania istot,
Świadczy o doskonałości czujących istot,
A zasługa, wypływająca z zaufania do Buddy,
Mówi o doskonałości Buddów.
I dlatego żywe istoty są równe Zwycięzcom,
Że pomagają osiągnąć właściwości Buddy.
Jednakże nikt z żyjących [swoimi zaletami]
Nie może równać się z Buddami -
Bezbrzeżnym oceanem doskonałości.
I jeśli ktokolwiek przejawi
Choćby najdrobniejszą cząsteczkę
Niezrównanego nagromadzenia zalet,
Nawet ofiarowanie trzech światów,
Nie wystarczy, aby oddać mu cześć.
Tak oto, żywe istoty /wyzwalają/ /sprzyjają/
Przejawy /przejawianiu/ wyższych właściwości Buddy.
Właśnie z powodu tej więzi
Należy je szanować.
Przeto, co oprócz szacunku /uznania/ czujących istot,
Może stanowić nagrodę
Dla prawdziwych przyjaciół,
Przynoszącym niewymierne korzyści?[10]
Służąc czującym istotom, wynagrodzisz tych,
Którzy poświęcają im życie
I schodzą do piekła Awiczi.
Zatem powinienem sprzyjać ludziom,
Nawet jeśli wyrządzają mi wiele złego.
I jeśli dla nich moi Władcy
Nie szczędzą siebie samych,
Czemu więc mnie, głupca, przepełnia pycha?
Czemuż ja im nie służę?
Szczęście czujących istot przynosi błogość
Najmądrzejszym z Mądrych,
A ich cierpienie przynosi Mędrcom gorycz /smutek/.
Uszczęśliwiając istoty, obdarzasz szczęściem
Najmądrzejszych z Mądrych,
A przysparzając im zła, przysparzasz go również Mędrcom.
Podobnie, jak spełnienie pragnień
Nie przynosi umysłowi szczęścia,
Kiedy ciało trawi płomień [11],
Tak też miłosierni nie są w stanie cieszyć się,
Gdy czującym istotom dzieje się krzywda.
Dlatego ja, który wyrządziłem wiele złego
Żywym istotom i zasmuciłem Wielce Miłosiernych,
Dzisiaj wyrażam skruchę, z powodu złych czynów.
O, Mędrcy, wybaczcie mi te utrapienia,
Których Wam przysporzyłem.
Odtąd, aby uradować Tatagatów[12],
Zacznę służyć światu całym swoim sercem.
Niech miriady istot poruszą
[Wszystkie] poziomy w mojej głowie
I ściągną mnie na ziemię,
[A ja] będę radować Obrońców Świata.
Miłosierni, bez wątpienia,
Widzą siebie we wszystkich żyjących istotach.
I dlatego istoty te są też Obrońcami.
Jak że można ich nie szanować?
Tylko tak zdołam ucieszyć Tatagatów.
Tylko tak zdołam osiągnąć swój cel.
Tylko tak można rozproszyć cierpienia świata.
Zatem tylko muszę to zrobić.
Jeśli sługa swego pana,
Katuje masę ludzi,
To jeśli nawet istnieje taka możliwość,
Dalekowzroczni nie będą na zło odpowiadać złem,
Bo widzą, iż sługa ten nie jest odosobniony,
I stoi za nim moc władcy.
Dlatego nie należy lekceważyć
Słabych istot, wyrządzających nam krzywdę,
Gdyż za nimi stoją straże piekieł
I Miłosierni.
Przeto uszczęśliwiaj żywe istoty
Tak, jak poddani uszczęśliwiają
Groźnego władcę.
Czy zatem rozgniewany władca mógłby
Przysporzyć ci piekielnych mąk,
Które czekają cię,
Jeśli spowodujesz cierpienie żyjących istot?
Czyż miłosierny władca mógłby
Podarować ci stan Buddy,
Który osiągniesz,
Przynosząc radość żyjącym istotom?
Zatem co tu mówić o stanie Buddy...
Czyżbyś nie widział, że w tym życiu
Bogactwo, sława, szczęście -
Wszystko to owoc radości,
Podarowanej żywym istotom?
W samsarze bowiem cierpliwość
Rodzi piękno i zdrowie,
Popularność, długowieczność,
I wielki błogostan.
Taka jest VI część "Bodhiczaria - awatary", zatytułowana "Cierpliwość".
--------------------------------------------------------------------------------
Przypisy
[1]
Sugata (t.: bde.gshegs.pa) - epitet Buddy.
[2]
Szantidewa nawiązuje do staroindyjskich ascetów z Karnatu ( aktualnie terytorium Karnataku - stanu w Indiach), którzy prześcigali się w udręczaniu własnych ciał, a także wyznawców Kali, którzy przechodzili okropne męki, aby zadowolić boginię.
[3]
Zwycięzca (s.: jina, t.: rgyal.ba) - określenie Buddy.
[4]
W zwrotce 29 - 30 Szantidewa obala koncepcję o wiecznym i niezmiennym "ja" czy atamanie.
[5]
Tyb. "ptaki piekielnych światów" zamienione na "strażnicy piekielnych światów". Las drzew z liśćmi - mieczami jest jednym z piekieł. Gdy szukający przystani wchodzą do niego i usadowią się w cieniu drzew, zaczynają na nich spadac miecze, które przekłuwają i odcinają mniejsze i większe części ciała". Kiedy istoty te padają, nadbiegają ciemno-czerwone psy, chwytają je od tyłu i pożerają. Do lasu tego przylega gęstwina drzew szalmali(?). Żyją tam tzw."stalowodziobe" wrony. Siadają one na plecach lub na głowie i wydziobują oczy"(patrz: Cze Tshongkapa. Wielki przewodnik po stopniowej ścieżce ku Oświeceniu. Wyd. Ros. "Nartang", 1994.T.1.Str. 204-205).
[6]
Tyb. "Z powodu pragnień".
[7]
"...na przejawionym i nieprzejawionym" znaczy "w tym i kolejnych żywotach".
[8]
Tyb. "Nawet to co najlepsze niszczeje".
[9]
Dalaj-lama objaśnia ten wers następująco: "Oczywiście, żywe istoty i Buddowie nie są równi pod względem właściwości. Jednak możemy powiedzieć, że są równi, jeśli chodzi o potencjalną możliwość wspierania nas w nagromadzaniu zasług i osiągnięciu Oświecenia".
[10]
Pod "prawdziwymi przyjaciółmi, przynoszącymi niewymierne korzyści", należy rozumieć Buddów i Bodhisatwów, co wynika jasno z następnych wierszy.
[11]
Obraz ciała, ogarniętego płomieniem, często wykorzystuje się dla zilustrowania względnej natury uczuciowych rozkoszy. Wszyscy mnisi - wspołcześni Szantidewie znali Ogniową Naukę, którą Budda wygłosił po osiągnięciu Oświecenia. W tej, drugiej z kolei nauce, Budda wszystkie doświadczenia uczuciowe porównuje do ognia.
[12]
Tathagata (t.de.bzin bsheg.pa), dosłownie "Tak przychodzący". W hinajanie to określenieBuddy Szakjamuni, które mogło być używane w stosunku do każdego Arhata. W tekstach mahajany występuje, jako epitet słowa Budda.
Przekład z języka rosyjskiego: Alicja Godawa
z www.mahajana.net