Amitaba - Buddyzm : Dharma : Nirwana

Homeebook Mantry mp3LinkiSłownik buddyjskiOśrodki buddyjskieMantraŚwięta buddyjskiePolecane książki FAQŚlubowania Amitaby

 

Wszystko, co można opisać w książce, co można powiedzieć, jest myśleniem. Jeśli myślisz, wszystkie książki o zen, wszystkie buddyjskie sutry, wszystkie biblie to słowa demonów. Lecz jeśli czytasz z umysłem, który widzi poza myśleniem, wtedy książki o zen, sutry i biblie są prawdą.

mistrz zen Seung Sahn "Strzepując popiół na Buddę"

Wstęp

 

Prawdę mówiąc nigdy nie planowałem napisania książki, wyszło to ot tak, samo z siebie, z notatek które robiłem by uporządkować nabytą wiedzę, z zapisanych przemyśleń i własnych odkryć. Skoro jednak już coś napisałem, to z braku innych adekwatnych określeń nazwę to książką, choć wcale nie upieram się przy tym nazewnictwie.

Nie jestem buddyjskim mistrzem dlatego ta książka nie będzie jakimś fachowym podręcznikiem, nie będę pisał szczegółowo o praktykach, udzielał porad itd.  Od tego są inni, mądrzejsi ode mnie. Ja podzielę się z wami radością odkrywania nauk które mnie osobiście przyniosły spokój, odwagę i odważę się napisać – szczęście. Niestety nie przedstawię tutaj wszystkich nauk buddyjskich bo liczy się je w tysiącach a w dodatku większości z nich nie da się ot tak sobie wytłumaczyć... i zrozumieć bez podstaw i praktyki. Nie omówię też zaawansowanych praktyk które szczególnie w wersji tybetańskiej są niezwykle bogate i różnorodne. W tej książce postaram się jednak przedstawić podstawy, najważniejsze nauki który każdy zainteresowany buddyzmem powinien znać. Przedstawię duszę buddyzmu bez której trudno jest zrozumieć bardziej zaawansowane przekazy. 
Tak lekko napisałem sobie „podstawy”, jakby to była tabliczka mnożenia, ale zapewniam że te pierwotne nauki dostarczą wam materiału do przemyśleń na długi czas. 
Przy pisaniu tej książki posiłkowałem się już istniejącymi publikacjami mistrzów, tłumaczeniami sutr, własnymi notatkami i przemyśleniami. 
Z tymi przemyśleniami to trochę dziwna sprawa bo część z nich obyła się bez... myślenia. Trudno to wytłumaczyć, ale wydaje mi się, że nie raz i wam się coś takiego przydarzyło. Otóż, myślenie bez myślenia odbywa się wtedy gdy utrzymujemy w umyśle pytanie którego nie potrafimy przeanalizować za pomocą posiadanej wiedzy i słów. To pytanie ciąży nam w pamięci, a w umyśle jest pustka. Takie pytanie, gdy osiągnie już masę krytyczną potrafi eksplodować w głowie odpowiedzią, ot tak nie wiadomo skąd i dlaczego. Nagle wszystko staje się jasne. Dzieje się to czasem w różnych dziwnych okolicznościach pozornie nie sprzyjających przemyśleniom. Choć to jeszcze nie pora, dodam, że na tym mniej więcej polega praktyka koanu (chin. gong-an). 
Nie jest to chyba zwykła bezmyślność skoro nawet A. Einstein przyznawał, że sporo odpowiedzi uzyskał właśnie w taki dziwny sposób, a Niels Bohr swoją nagrodzoną Noblem wizję atomu zobaczył dopiero gdy był już bardzo zdesperowany... we śnie. No cóż, ja dzięki takim przebłyskom zauważyłem niezwykłą jedność wszystkich nauk, ich cel, zrozumiałem też sens praktyk buddyjskich nawet tych z pozoru dziwacznych czy wręcz śmiesznych dla człowieka zachodu. Zobaczyłem jak Buddyzm wspaniale tłumaczy różnorodność świata, jego pozorne sprzeczności, ba, nawet milczenie „Boga”, istnienie niesprawiedliwości, nieszczęścia i szczęścia i wiele, wiele innych. 
Nie ukrywam też, że jako sceptyka niezmiernie uradowało mnie odkrycie faktu, że nauki buddyjskie, gdy poznaje się je w odpowiedniej kolejności są niezwykle logiczne, niczym nauka ścisła. Że nie muszę w nic wierzyć na słowo, że mogę zachować swój sceptycyzm i sprawdzać wszystko po kolei. Wreszcie spodobało mi się to, że współczesna nauka zdaje się potwierdzać, to o czym mówią nauki Buddy.
Chciałbym tym wszystkim się podzielić niestety mam jedną poważną wątpliwość, czy potrafię ująć to wszystko w słowa. No cóż przynajmniej spróbuję.
Założyłem sobie, że ta książeczka przeznaczona będzie dla początkujących buddystów i sympatyków tej religii, doświadczeni wyjadacze zauważą pewnie, że odkrywam ponownie Amerykę, ale z czasem postaram się tak uporządkować tą publikację by znalazło się tu coś dla nich. Jak na razie postaram się pisać w miarę prosto, jak człowiek dla człowieka, zresztą inaczej nie potrafię. 
Przelewam słowa wprost na papier (raczej dysk twardy) bez wstępnych planów czy schematów i nie do końca jestem pewien kto tu pisze książkę...
Ma być prosto więc, daruję sobie fachową terminologię i całą masę mądrych cytatów skupiając się raczej na osobistym wyrażeniu zrozumienia, o które ociera się każdy, kto zadaje pytania i konsekwentnie poszukuje odpowiedzi. 
Zapewne forma jak i pewne koncepcje filozoficzne nie są całkowicie zgodne z tradycyjną wykładnią nauk buddyjskich, ale ich duch nigdy nie odbiega od tego, co ostatecznie jest prawdziwe- od natury rzeczywistości. Jest to coś, czego nie można wyrazić za pomocą słów jednakowo zrozumiałych dla wszystkich ludzi a jedynie wskazać i zachęcić do samodzielnego dalszego dociekania prawdy.

Budda nie stworzył ostatecznych i trwałych dogmatów, które wystarczyłoby przeanalizować bądź uwierzyć tylko uniwersalne nauki, którym obce są bariery kulturowe, religijne czy rasowe. Ta uniwersalność jednak nakłania nas do sprawdzania wszystkiego osobiście, do doświadczenia, które ukaże, co kryje się za słowami i da nam pewność słuszności (lub nie) przekazu buddyjskiego. Nie są to autorytatywne nauki dane przez Boga, tylko sprawdzana przez tysiąclecia wiedza człowieka dla człowieka, której odkrycie motywowane było współczuciem dla wszystkich cierpiących istot. Elementy tych nauk znajdujemy zarówno w rozważaniach wielkich filozofów kultury zachodniej, wierzeniach Indian Ameryki Północnej, Religii chrześcijańskiej i wielu innych.

Budda stwierdził, że prawda objawia się sama temu, który chce i potrafi słuchać. Można ją znaleźć wszędzie, w kamieniu i wdychanym powietrzu, trawie i cieple promieni słonecznych i najważniejsze w swoim umyśle.

To właśnie człowiek potrafi odbierać świat w pełni, to człowiek jako jedyna odczuwająca istota zadaje pytania o sens istnienia, to on poszukuje prawdy nie wiedząc, że sam jest jej źródłem. Budda odnalazł prawdę tam, gdzie nikt inny jej nie szukał tak intensywnie. To nie jest prawda Buddy. To, co On odnalazł, każdy znajdzie w swym wnętrzu, jeśli tylko potrafi sobie zaufać i uwierzyć w swe odkrycia.

Oczywiście nie jest to proste, bardzo łatwo wpaść w sidła własnych złudzeń i zamiast szukać prawdy rozpocząć gonitwę za swymi marzeniami o bogach, nieśmiertelnej duszy lub podobnymi koncepcjami dającymi chwilowe poczucie bezpieczeństwa i szczęścia.

Muszę was rozczarować drodzy czytelnicy, droga do prawdy nie jest ani prosta ani przyjemna i choć prawda jest na wyciągnięcie ręki, to samo sięgnięcie po nią może okazać się bolesne. Tak jak w życiu, łatwe rozwiązania są zazwyczaj powierzchowne i ostatecznie nie przynoszą zadowalających efektów. Gdyby było inaczej, to ludzkie cierpienia i rozterki zniknęłyby w krótkim czasie, a wszystkie religie stały by się niepotrzebne. Prawda, bowiem zdziera maski z przyjemności, do których tak lgniemy, a które w ostateczności okazują się być przyczyną cierpień doświadczanych w naszej egzystencji.

Jak małe dziecko, które koniecznie musi zjeść całe pudełko czekoladek na raz nie wiedząc, że rozboli go brzuch, gdy tymczasem prawdziwe i pożyteczne szczęście przynieść mu może matka czytająca bajkę na dobranoc. Tak i my w dorosłym życiu gonimy za pozorami szczęścia nie interesując się prawdą, która jest ostatecznym i trwałym szczęściem.

Chciałbym wam przybliżyć ową prawdę, niestety jej natury nie da się opisać za pomocą słów, tak jak etykietka na butelce wina niewiele powie o bogactwie jego bukietu, tak i słowa na niewiele się zdadzą bez próby posmakowania tego, o czym mówią.

Jeśli ktoś pisząc twierdzi „To jest buddyzm” to po prostu kłamie, dlatego proszę nie traktujcie słów tu napisanych jak arbitralne prawdy, to, bowiem co mogę przekazać jest jedynie moją subiektywną prawdą, którą zapewne i tak każdy zrozumie inaczej, na swój własny sposób.

Mam jedynie nadzieję, że książka ta pozwoli podzielić się „duchem” tego, co chcę przekazać, że być może to, co jest gdzieś pomiędzy wierszami zapoczątkuje subtelny proces dociekania i poznawania prawdy.

<< | >>

 

 <powrót do spisu treści 

 


Buddyzm