Amitaba - Buddyzm : Dharma : Nirwana

Homeebook Mantry mp3LinkiSłownik buddyjskiOśrodki buddyjskieMantraŚwięta buddyjskiePolecane książki FAQŚlubowania Amitaby

 

Tradycja

 

Buddyzm jest nauką o człowieku nie o jakiejś konkretnej kulturze. Ludzie w każdym zakątku ziemi w zasadzie są tacy sami. 

Przeciętnemu zjadaczowi chleba buddyzm zapewne kojarzy się z egzotycznym Tybetem lub Nepalem. Oczami wyobraźni widzi klasztory wysoko w górach, mnichów z ogolonymi głowami, którzy mruczą sobie pod nosem mantry bądź kręcą młynkami modlitewnymi. Wszystko to wydaje się dziwne i śmieszne.

Inni ludzie zapewne podobnie postrzegają chrześcijańskie tradycje zjadania ciała Jezusa, odmawianie różańca, kult obrazów itp.

Ludzie, którzy tak postrzegają pewne religijne zachowania widzą tylko zewnętrzne formy, nie rozumieją treści, która schowana jest w umyśle każdego człowieka.

Przypomina to zachowanie „nowobogackiego”, który dla pozorów zalicza galerie sztuki współczesnej. Cóż on tam widzi?

Ramki obrazów, które okalają powierzchnię płótna upstrzoną kolorowymi plamami. Wszystko to jest dla niego śmieszne. Pewnie dochodzi do wniosku, że sam by coś takiego machnął w pięć minut. Cóż to za sztuka?

Pewnie nic nie może o niej powiedzieć, za to te ramki... W zasadzie mogłyby być same ramki, dzieło nic by na tym nie straciło...

Do takich wniosków może dojść człowiek, który skupia się wyłącznie na samych formach. Znacznie lepiej było by gdyby ów nowobogacki obejrzał sobie obrazy bez oceniania ich, bez tworzenia różnych koncepcji na podstawie tylko form zewnętrznych. Brak rozumienia nie jest niczym złym, ale tworzenie na jego podstawie koncepcji i światopoglądu prowadzi tylko do głupoty i szkodliwych działań z niej wynikłych.

Wracając do Tybetańczyka kręcącego młynkiem. Gdybyśmy powtarzali jego działania bez odpowiedniego zrozumienia bądź nastawienia duchowego, to korzyść z tego płynąca byłaby taka jak z kręcenia kierownicą samochodu - czysto materialna.

Tak samo jest z modlitwami, odmawianie ich bez duchowego zaangażowania da tylko tyle, że w tym czasie nie zrobimy nic szkodliwego.

Gdy natomiast szczerze się modlimy to w umyśle powstaje dobro, które wpływa na nas i zmienia. Zmienia nasze nastawienie, postrzeganie i tym samym nasze działania, uwarunkowane powyższym.

Istnieje powiedzenie, że Pan Bóg pomaga tym, którzy sami sobie pomagają... Właśnie tak jest. Modlitwa i praktyka jest pomocą samemu sobie. Bóg słucha modlitw na tyle, na ile my sami ich słuchamy.

W buddyzmie jest podobnie, nie ma tu żadnego czary mary, mantry to nie zaklęcia, a formy Buddów czy demonów są tylko przejawem, wyobrażeniem naszej własnej natury. Traktowanie ich jako coś zewnętrznego jest nieporozumieniem, które prowadzi do pomieszania i powstawania błędnych poglądów. Praktykowanie w takim duchu nic nie da.

Jeśli już wykonujemy praktykę, której nie rozumiemy to lepiej jest „po prostu” ją wykonywać bez myślenia, z pustym umysłem. Tak naprawdę wcale nie musimy robić czegoś, czego nie rozumiemy, co wydaje się dziwne lub śmieszne chyba, że pod okiem nauczyciela, który zazwyczaj wie, co czyni.

Buddyzm opiera się na wiedzy i bezpośrednim zrozumieniu, jeśli tego brak to niech przysłowiowe ramki obrazu nie staną się przyczyną spekulacji o samym obrazie.

<< | >>

 <powrót do spisu treści  

 


 

 

Buddyzm