|
Strona
główna Książka
Wprowadzenie
do buddyzmu Teksty buddyjskie Medytacje Mantry mp3 Galeria buddyjska Linki Słownik
buddyjski Ośrodki
buddyjskie Listy
dyskusyjne Mantra Koany
zen Święta
buddyjskie Polecane
książki Buddyjskie
FAQ Kontakt Buddyzm
blog
Kobiety,
partnerstwo i seks
Dzieci,
dorośli, mężczyźni i kobiety wszyscy są ludźmi. Wszyscy mają takie
samo prawo do życia i szczęścia. W swojej ostatecznej naturze wszyscy
przecież jesteśmy tym samym – pustą, przejrzystą i nieograniczoną
przestrzenią umysłu, ta zaś nie jest ani męska ani żeńska.
Nie
da się jej podzielić i wyodrębnić cech charakterystycznych dla kobiety
czy mężczyzny, lepszych czy też gorszych. Wszyscy posiadamy w sobie
esencję oświecenia i wszyscy możemy ją wykorzystać niezależnie od płci,
pozycji społecznej czy też innej cechy klasyfikującej ludzi.
Różnice
pojawiają się dopiero w sposobie odrodzenia, więc są względne. Pomijając
cechy fizyczne można powiedzieć, że w mężczyznach jest więcej bezpośredniej
energii wyrażającej się w sile i pasji działania, ale też w mocno
posadowionym ego. U kobiet natomiast znajdujemy więcej przestrzeni, czyli mądrości
i spokoju. Oczywiście cechy te pod wpływem czynników środowiskowych mogą
ulegać pewnym zmianom. Tak jak to obserwujemy w życiu, cechy
niewykorzystywane i nie rozwijane zostają osłabione i zanikają, do głosu
dochodzą wtedy inne, często o przeciwnym znaczeniu. Nie bez znaczenia jest
tu karma stworzona w poprzednich żywotach, ale oczywiście nic nie jest
ostatecznie określone zawsze istnieje możliwość rozwoju, wystarczy uświadomić
sobie swoje braki i wzbudzić chęci do duchowej przemiany.
Było
by znacznie łatwiej gdyby kobieta i mężczyzna traktowali swój związek
partnersko i pomagali sobie nawzajem nawet w sferze duchowej. Kobieta dzięki
swej mądrości potrafi przyhamować i skierować na właściwe tory pewne
impulsywne reakcje mężczyzny. Może, gdyby tylko chciała skierować jego
energię na ścieżkę duchowego rozwoju. Mężczyzna może natomiast dawać
kobiecie siłę i entuzjazm do praktyki, może dać jej oparcie w
trudniejszych chwilach.
"Małżeństwo
nie zostało ustanowione jedynie dla wygody męża i żony. Jego znaczenie
jest o wiele głębsze niż związek dwu ciał zamieszkałych w jednym domu.
Dzięki zażyłości związku mąż i żona mogą sobie wzajemnie pomagać,
gdy ćwiczą swój umysł w naukach Buddy."
Budda
Teoretycznie
kobietom łatwiej byłoby osiągnąć oświecenie, ich biologiczna funkcja,
czyli możliwość rodzenia dzieci ukierunkowuje zainteresowania i energię.
Często poświęcają się dzieciom i rodzinie bez reszty nie myśląc o
sobie. Dzięki temu ich ego, czyli główna przeszkoda, nigdy nie urasta do
poziomu obserwowanego u mężczyzn. Niestety ta sama biologia plus
uwarunkowania społeczne sprawia, że przestają szukać celu w życiu bo
rodzina staje się tym głównym celem. Nie jest to oczywiście reguła, ale
bardzo częsty przypadek nawet w naszej zachodniej cywilizacji. (pomijając
oczywiście ruch feministyczny)
Z
mężczyznami jest trochę inaczej, ich energia sprawia, że ciągle
poszukują czegoś nowego, są w ciągłym ruchu podążając do
wyimaginowanych celów. Są wojownikami, badaczami i odkrywcami, ale działania,
które wykonują od wieków stwarzają w nich przekonanie, że tak właśnie
być powinno, że na tym polega typowa rola mężczyzny. Te koncepcje są
przyczyną nadmiernego rozdmuchania ego, z którym nie każdy facet potrafi
sobie poradzić. Gdy któryś nie potrafi podołać owej wymyślonej „roli
mężczyzny” to staje się ona przyczyną cierpienia topionego w alkoholu,
narkotykach czy agresji.
Jak
widać żadnej ze stron z osobna nie jest łatwo kroczyć po ścieżce
duchowego doskonalenia. Jesteśmy sobie nawzajem potrzebni w końcu
ostatecznie i tak jesteśmy jednością. To właśnie ona, podświadomie
wyczuwana jest powodem lgnięcia do płci przeciwnej i subtelną przyczyną
powstawania uczucia miłości. Spory w tym udział ma też deficyt pewnych
cech typowo męskich i typowo żeńskich. Subtelne poczucie braku tych cech
w skrajnych przypadkach doprowadza do neurotycznego zauroczenia płcią
przeciwną, które może stać się przyczyną odrodzenia właśnie w takiej
płci.
Pisząc
o płci nie sposób ominąć temat seksu. W dziejach chrześcijańskiej
kultury seks był raczej tematem tabu, takim złem koniecznym, a ciało zwłaszcza
kobiece, siedliskiem grzechu.
Do
dziś jeszcze pokutują echa podobnych poglądów zwłaszcza, jeśli chodzi
o seks przedmałżeński. Można zrozumieć, że poglądy owe wyrastają z
troski o dobro ewentualnych dzieci lub tez mogą wynikać z chęci ochrony
niedojrzałych osobników przed skutkami niechcianej ciąży. W zasadzie, więc
mają wymiar społeczny tylko, że efekty takich poglądów bywają
obosieczne i w sumie przynoszą więcej złego niż dobrego. Niestety większość
obiekcji dotyczące seksualności ogólnie, nie jest tak naprawdę niczym
umotywowana, a wynika z głęboko zakorzenionych w chrześcijaństwie przesądów.
Nie
jest niczym nowym stwierdzenie, że uświadamianie i wiedza jest lepsza od
wszelkich zakazów i nieprawdziwych poglądów mających na celu kontrolę
tak intymnej sfery jak współżycie płciowe. Trzeba sobie jasno powiedzieć,
że seks jest pięknym przeżyciem dla dwojga ludzi i wcale niekoniecznie
musi być powiązany z prokreacją. Nauki buddyjskie mówią jasno, że związek
cielesny dwojga partnerów czyniony za obopólną zgodą i nie krzywdzący
nikogo nie jest niczym złym, wręcz przeciwnie. Seks wykorzystywany jest
nawet w pewnych buddyjskich praktykach tantrycznych jako jedna z metod
prowadzących do rozpoznania natury umysłu. Są to jednak metody dość
zaawansowane i nie przeznaczone dla wszystkich, dlatego nie będę ich
opisywał. Jeśli natomiast seks przeszkadza komuś na drodze buddyjskiej to
nic nie stoi na przeszkodzie by został mnichem i przyjął celibat.
Wszystko to są sprawy bardzo indywidualne i każdy, kto podejmuje praktykę
zapewne sam rozważy wszelkie za i przeciw. Nie ma tu, bowiem żadnych
sztywnych reguł czy nakazów, których trzeba by się trzymać. No może
poza samymi wskazaniami tyczącymi się seksu niewłaściwego, takiego np. z
dziewczyną pozostającą pod opieką rodziny(do lat 18), z kobietą (mężczyzną
też) pozostającą w związku małżeńskim, seks w obecności nauczyciela
buddyjskiego, obrazów Buddy, sutr, seks w świątyni buddyjskiej. Chodzi tu
o seks który mógłby kogoś skrzywdzić bądź związany z brakiem
szacunku dla Buddy, Dharmy i Sanghi.
Na
koniec jeszcze kilka słów o uczuciu miłości, które nadaje największy
sens związkowi dwojga partnerów. Uczucie sprawia, że kobieta w oczach mężczyzny
staje się boginią piękna, a on w jej oczach księciem z bajki. Dzięki
temu wspaniałemu złudzeniu seks staje się niemalże związkiem bogów, pięknem,
które naprawdę warto przeżywać. Miłość to duchowe spotkanie dwojga
ludzi, którzy potrafią otworzyć się na siebie, pokazać najwrażliwsze
zakątki swej „duszy”. Przeżywający ją partnerzy staja się zdolni do
największych poświęceń dla drugiej osoby i czerpią z tego radość. Nie
ma tu miejsca na własne ego, na uczucia typu „Ja” chcę posiadać, w
tym momencie miłość staje się tylko kaprysem, pożądaniem drugiej osoby
niczym jakiegoś przedmiotu. Prawdziwa miłość wyraża się w życzeniu i
dawaniu drugiej osobie prawdziwego szczęścia nie żądając niczego w
zamian. Należy ją pielęgnować przez otwartość i zrozumienie partnera,
bowiem jest ona nie tylko najpiękniejszym ludzkim uczuciem, ale też drogą
do wyzwolenia.
<<
| >>
<powrót
do spisu treści
Archiwum
wiadomości 2008
rok | 2007
rok | 2006 rok
|
|