Amitaba - Buddyzm : Dharma : Nirwana

Homeebook Mantry mp3LinkiSłownik buddyjskiOśrodki buddyjskieMantraŚwięta buddyjskiePolecane książki FAQŚlubowania Amitaby

 

Etyka

 

Pisząc o moralności nie sposób pominąć zagadnienie etyki. Nie mam zamiaru jednak wdawać się w jej wszelkie niuanse, bo starczyłoby tego na osobną książkę, wystarczy, że przypomnę słowa Dalajlamy.

 

„Nasze osobiste prawo do szczęścia nie jest ważniejsze od praw innych ludzi.”

Dalajlama

„Etyka na Nowe Tysiąclecie”

 

Wszyscy w zasadzie jesteśmy tacy sami, chcemy zdobyć szczęście i uniknąć cierpienia. To siła napędowa praktycznie wszystkich naszych działań.

Jeśli tak jest, to nieetycznym zachowaniem będą każde działania przeszkadzające innym osiągnąć szczęście, lub wręcz odbierające im poczucie owego szczęścia. Oczywiście nie oznacza to jakiejś uległości i spełniania zachcianek innych trzeba, bowiem sobie uświadomić, że dążenia tych innych do szczęścia też nie zawsze będą oparte na zasadach etycznych. Dlatego ważne jest byśmy potrafili wczuć się w sytuację tych osób, byśmy potrafili zrozumieć ich pobudki i działali tak by nawet pośrednio nie przyczyniać się do czyjegoś nieszczęścia. Nie można, bowiem w imię szczęścia jednej osoby krzywdzić inną. Trzeba też mieć świadomość, że postępowanie etyczne lub nieetyczne to nie tylko bezpośrednie działanie, ale często jego brak, zaniechanie działania.

 

Pisząc „szczęście”, mam na myśli oczywiście ogół różnych odczuć jak: zadowolenie, zaspokojenie, spokój, ulgę, przyjemność i prawdziwe szczęście cokolwiek to oznacza.

Życie we współczesnym świecie, zwłaszcza w miastach powoduje, że jesteśmy ze sobą ściśle powiązani. Nasze szczęście bardzo ściśle zależy od innych, więc może warto postępować tak, by nie ranić nikogo nawet, gdy pozornie na to zasługuje.

Nie musimy przecież walczyć między sobą o byt, chyba, że przez pojęcie bytu ktoś rozumie lepszy samochód, ładniejsze ciuchy czy nowsze meble...

Cóż, takim osobom można tylko współczuć one nigdy nie będą szczęśliwe.

My jednak powinniśmy sobie uświadomić, że etyka to nie tylko religijny wymysł czy element duchowej drogi, ale coś praktycznego, co przynosi szczęście nam samym i innym. Szczęśliwi ludzie wokół nas udzielają i nam swego szczęścia, nie musimy między nimi przemykać w strachu czy z wyrzutami sumienia, a w razie potrzeby na pewno posłużą nam wsparciem.

Są ludzie, którzy twierdzą, że za pieniądze można wszystko kupić, owszem można wiele, wiele przedmiotów, ale szczęścia, przyjaźni, miłości czy poczucia bezpieczeństwa nigdy. Jeśli ktoś twierdzi, że mu się ta sztuka udała to jest w błędzie, to, co kupił jest jedynie atrapą, taką podróbką, której powierzchowność wyjdzie na jaw w odpowiednim czasie. No cóż jedni lubią podróbki inni wolą oryginały, to tylko kwestia świadomości i poszanowania samego siebie.

Czasem, gdy wspomnę sobie Chrześcijański Dekalog zastanawiam się czy ludzie nie są jednak takimi trochę inteligentniejszymi zwierzętami skoro elementarne zasady etyczne Bóg musiał przekazać w formie nakazów prawa.

Etyka nie powinna opierać się na nakazach i prawie ustanowionym przez innych ludzi bądź też jakiegoś boga. Nieuświadomiony i błądzący człowiek w swej niewiedzy ma tendencje do łamania wszelkich praw i nakazów.

 

„Dyscyplina jest skuteczna tylko wtedy, gdy pochodzi z wnętrza człowieka.”

XIV Dalajlama

 

Jedynym prawodawcą może być własne sumienie lub, jak kto woli serce, etyka musi opierać się na zrozumieniu i współczuciu. Zrozumieniu, że to my sami tworzymy swój los, że swoimi słowami i uczynkami wpływamy na innych ludzi, od których w jakimś stopniu sami jesteśmy zależni. Że w istocie stan ducha każdego człowieka ma swój wyraz w otaczającej rzeczywistości.

Tak, więc nie nakazy, ale nauka i zrozumienie mogą zrobić z nas prawdziwych ludzi, ale póki co to tylko pobożne życzenie.

 

Po co to wszystko?

 

Wydawałoby się, że we współczesnym świecie nie ma miejsca na jakąś duchowość, moralność i inny idealizm, że wszystko, co potrzebne można osiągnąć dzięki cechom będącym przeciwieństwem cnót opisanych wcześniej.

Nawet, jeśli chcemy kierować się zasadami moralnymi to i tak świat wyprowadzi nas z błędu.

Wszystko naokoło zdaje się mówić, że nie ma wyższej wartości od własnego „ja”, wobec czego jedynym naszym zadaniem jest zadowolić go w pierwszej kolejności nie bacząc na innych ludzi i przyszłe konsekwencje takiego postępowania.

Owszem jest to prawda. Prawda względna, którą wybraliśmy i realizujemy, dlatego świat jest, właśnie taki i podpowiada nam takie sposoby działania. Koło się zamyka.

Jeśli nawet jedynym celem życia jest zadowalanie zmysłów i przetrwanie to skąd się biorą te skrupuły moralne, te dziwne i trudne pytania o sens życia i tożsamość człowieka? Po co ta cała inteligencja? Przecież w świecie zwierząt wystarczą tylko mocniejsze kły i pazury. Niepotrzebny jest mechanizm o tak całkiem innej jakości i stopniu komplikacji, jakim jest ludzki umysł.

No cóż, bez moralności rozwiniętej trochę wyżej niż zwierzęca nie da się w ogóle zauważyć prawdy o świecie nie mówiąc już o zrozumieniu celu ludzkiego życia.

Można oczywiście dzięki cwaniactwu, obłudzie chamstwu itd. osiągnąć pewne krótkotrwałe cele, można nawet przez pewien czas czuć coś w rodzaju szczęścia (lub wmawiać sobie to uczucie), ale nigdy nie będzie to, to, czego nasza istota naprawdę potrzebuje i gdy już to odkryjemy okaże się, że metody na poprawę stanu ducha są już dla nas niedostępne.

 

<< | >>

 

<powrót do spisu treści


 



 

Buddyzm