|
Strona
główna Książka
Wprowadzenie
do buddyzmu Teksty buddyjskie Medytacje Mantry mp3 Galeria buddyjska Linki Słownik
buddyjski Ośrodki
buddyjskie Listy
dyskusyjne Mantra Koany
zen Święta
buddyjskie Polecane
książki Buddyjskie
FAQ Kontakt
Droga

Każdy
człowiek ponosi odpowiedzialność za własne myśli, słowa i czyny, każdy
jest panem samego siebie. Nie ma niczego i nikogo, kogo musiałby czcić lub
słuchać. W każdym człowieku jest potencjał oświecenia – stan bez
oddzielnego „ja” pełen mądrości, radości, odwagi i szczęścia i nic
poza własnym ego nie jest w stanie przeszkodzić człowiekowi w
urzeczywistnieniu tego stanu. Na takich założeniach opiera się buddyjska
ścieżka prowadząca do wolności. Jest to droga dla samodzielnych i odważnych
ludzi, którzy chcą sami decydować o własnym losie i nie boją się
prawdy jakakolwiek by ona była. Każdy, kto zetknął się z naukami Buddy
może wybierać między iluzją oferowaną przez świat a prawdą do której
prowadzą owe nauki.
Teraz
w tym życiu pojawia się szansa na poznanie rzeczywistości i możliwość
urzeczywistnienia tego, czym potencjalnie jesteśmy od zawsze – naprawdę
wolnymi, szczęśliwymi i nieustraszonymi istotami.
Drogę
realizuje się poprzez Szlachetną Ośmioraką Ścieżkę.
Nawet
ta książka może stać się początkiem owej drogi, bowiem słowa w niej
zawarte przedstawiają podstawową wiedzę i metody potrzebne podróżnikowi,
który wyrusza w niezbadane rejony własnego umysłu. Nie jest to jednak
szczegółowy przewodnik, ale raczej odręczny schemat ze wskazówkami
pisanymi szyfrem niczym w pirackiej mapie wyspy skarbów. Można ją mieć i
odłożyć na półkę, można schować lub powiesić w ramkach na ścianie
możemy jednak niczym prawdziwi odkrywcy zabrać mapę i zaokrętować się
na żaglowcu, który już wczesnym rankiem wypływa w rejs.
Ocean
jest ogromny a okręt niezbyt solidny, więc ryzyko wydaje się duże, ale
ci, którzy je podejmą mają szanse odnaleźć wolność i niezmierzone
wspaniałe skarby. Jednak prawdziwa wyprawa nie polega na przeczytaniu
„Wyspy Skarbów” i marzycielskim wpatrywaniu się w mapę. To zaledwie
początek i jeśli nie wyjdziemy za próg własnego domu to skarby będą równie
daleko jak zawsze, chyba, że kogoś zadowalają iluzje, marzenia i wiara,
że może kiedyś...
Duch
największego odkrywcy wszechczasów – Buddy żyje w każdym z nas bez wyjątku.
Nie ważna jest płeć, pozycja społeczna czy inne bzdurne etykietki. Każdy
bez wyjątku może podążać za wskazówkami pozostawionymi przez Buddę
wystarczy chcieć.
W
buddyzmie często używa się porównania umysłu do oceanu - niech, więc
fale (myśli) będą łagodne a nasze statki (ciała) nie pozostawiają za
sobą śladów (karmy).
Zacznijmy,
więc od początku, od przyczyny i skutku.
Budda
naucza, że wszystko, co istnieje w postrzeganym przez nas świecie łącznie
z nami samymi powstaje tylko dzięki złożeniu warunkujących się
wzajemnie przyczyn i skutków tak, więc gdy przyczyny ulegają zmianie lub
ustają zmienia się też świat i my sami. Na tym zjawisku oparta jest idea
mówiąca o możliwościach przekształcenia samego siebie.
Nasz
sposób odbierania świata i jego złożoność sprawia, że skutki działań
nie zawsze są natychmiast widoczne i oczywiste, nie potrafimy, bowiem ogarnąć
całości powiązań rozciągniętych w przestrzeni i czasie.
Skutek
jednak zawsze jest ściśle powiązany z przyczyną. Wynika to z podstawowej
jedności wszystkiego, z tego, że u podstaw wszelkich zjawisk leży jedna i
niepodzielna przestrzeń umysłu, w której powstają i funkcjonują świadome
istoty. Działający, działanie i skutek jest jedną nierozerwalną całością
i tylko ruch, który nazywamy czasem pozwala na tworzenie rozróżnień i
umieszczanie elementów na skali tegoż czasu.
Jednak
wszelkie skale i miarki są złudnymi tworami rozróżniającej świadomości,
nie istnieją w absolutnej, niezależnej od niczego formie i tylko dzięki
nawykom naszego postrzegania wydają się być czymś prawdziwym. Gdy jednak
dociekliwie zagłębimy się pod pozory zdarzeń możemy zostać zaskoczeni
niekonsekwencją pewnych zjawisk. Wydawałoby się, że skutek musi podążać
za przyczyną, gdy tymczasem wszystko może odbywać się jednocześnie, a
nawet w pewnych warunkach skutek może wystąpić przed zaistnieniem swoich
przyczyn, co całkowicie dezorientuje nasz logiczny umysł.
Postrzeganie
wprowadza nas w błąd, dlatego niezależnie od własnego systemu wartości
czy światopoglądu warto mieć świadomość, że każde nasze działanie
dobre czy złe na pewno powróci jako skutek adekwatny do czynu. Będąc
jednością, skutek nie ma, dokąd się „oddalić”, nie „wyjdzie”
gdzieś „na, zewnątrz” bo żadnego zewnątrz nie ma. Nie ma się też,
co łudzić, że śmierć może przerwać tak silny związek. Niestety, życie
jest snem, po którym nastąpi następny sen będący konsekwentnym rozwinięciem
poprzedniego. Będziemy w nim znowu dziwić się i zadawać pytania - „za
co to wszystko?” Lub na przykład, „Dlaczego Bóg jest tak
niesprawiedliwy?”.
Na
nic zdadzą się narzekania, żyjemy w świecie,
który sami sobie stworzyliśmy powodowani własnym egoizmem. Rodząc
się i żyjąc budujemy jednocześnie wszystko to, co nas otacza i co wpływa
na nasz sposób działania zamykając w ten sposób koło istnienia. Przemoc
rodzi przemoc. Dobro tworzy dobro tylko nie widać tego od razu. Gdyby było
inaczej nikt nie czyniłby zła, za które od razu byłby ukarany, nic też
nie powstrzymywałoby nas od czynienia dobra...
Niektórzy
zrzucają odpowiedzialność za niecne uczynki na barki Szatana, czyli
istoty uosabiającej zło w czystej postaci. Może miałoby to jakiś sens
gdyby nie było tylko wymówką czy usprawiedliwieniem własnych słabości,
egoizmu i lenistwa. Gdyby skłaniało do walki z owym Szatanem bez oglądania
się na pomoc z nieba na pewno nauczyłoby nas wiele o naturze samego zła i
pomogłoby stać się lepszymi ludźmi.
Możemy
jednak obyć się bez istot „nadprzyrodzonych” o niepewnym statusie
istnienia. Wystarczy założyć, że wszystko zawsze powraca do źródła,
co oznaczałoby, że nie może powstać coś takiego jak zło absolutne (czy
też szatan) rozumiane jako destrukcja, takie zło, bowiem wracając do
punktu wyjścia zniszczyłoby samo siebie w jednej chwili.
Prawa
przyczynowo skutkowego lub też „karmy” nie należy mylić z
losem, na który nie ma wpływu i który musi się wydarzyć. Nie
ma tu też kwestii winy i kary bowiem owo prawo działa całkowicie
bezosobowo, nie jest też czymś, co tworzyło by ścisły, z góry ustalony
plan naszego życia bowiem prawo przyczynowo skutkowe jest dynamiczne i
poddaje się zmianom.
To
proste – jest przyczyna i jest skutek wynikający z przyczyny oraz ich
wzajemne korelacje, na nasze szczęście większa część skutków
wyczerpuje się w tworzeniu formy i warunków przyszłego odrodzenia, a te,
które pozostaną nie muszą koniecznie ujawnić się w tym życiu. Tak, więc
rodzimy się – można by powiedzieć - z prawie czystym kontem a to, co się
wydarza jest w większości bezpośrednim skutkiem naszego obecnego postępowania.
Mamy
władzę kształtowania swego życia i wolną wolę, wystarczy tylko być świadomym
tendencji swego charakteru i tego, co się wydarza. Gdy jednak zabraknie
owej świadomości to naszym obecnym postępowaniem zaczną kierować złudzenia
narzucane przez świat zewnętrzny, znowu będziemy miotać się w nieskończonych
cyklach odradzania, przeżywać cierpienia chorób, starości, strat i niemożności.
Będziemy nieskończoną ilość razy przeżywać śmierć i ogromny strach
jej towarzyszący. Każde życie bez pracy nad sobą będzie staczać nas
coraz głębiej w otchłań degeneracji, w światy zwierząt i innych mniej
zorganizowanych form życia.
Jest
to proste, wystarczy nie przeciwstawiać się własnemu ego, nie robić nic,
co wymagałoby pracy nad samym sobą. Ta droga jest bardzo łatwa i w
zasadzie tworzy się bez naszego udziału. Kieruje naszym myśleniem,
uczynkami a nawet odruchami jak lalkarz marionetką, która jednakże po użyciu
ląduje na dnie zakurzonej skrzyni.
Druga
opcja jest niczym wspinaczka po górskiej ścieżce, wymaga wysiłku i ciągłej
samokontroli, ale nagrodą jest niezmierzony, piękny widok ze szczytu i
poczucie prawdziwej wolności - Oświecenie.
Nauka
o skutkach uświadamia nam jak ważna na drodze jest moralność.
Budda
pozostawił wiele nauk w tej materii, ale w zasadzie sprowadzają się one
do sedna, które współczesnemu, inteligentnemu człowiekowi powinno
wystarczyć.
„Unikaj
zła.
Czyń
dobro
Zachowaj
czysty umysł”
To
esencja nauk Buddy.
„Nie
lekceważ zła, myśląc:,,To mnie nie dotknie''. Kropla po kropli napełnia
się dzban woda, i podobnie głupiec, gromadząc zło po trochę, cały się
nim wypełnia.
Nie
lekceważ dobra, mówiąc:,,To mi nic nie da''. Kropla po kropli napełnia
się dzban woda, i podobnie mądry człowiek, gromadząc dobro po trochę,
cały się nim wypełnia.”
Dhammapada
Każde
pozytywne działanie sprawia, że stajemy się lepsi, każde zaniechanie
negatywnej czynności daje nam siłę i wiarę do dalszego samodoskonalenia.
Negatywne
zaś uczynki powodują, że każdy następny zaczynamy usprawiedliwiać
poprzednim, zło wyrządzone zaczyna kierować życiem bez udziału woli,
popadamy coraz głębiej w złudzenie, zaczynamy otaczać się podobnymi
sobie ludźmi, co tylko jeszcze bardziej napędza koło zła. Pamięć o złych
uczynkach tak głęboko zapada w podświadomość, że całe nasze działanie
zostaje ukierunkowane i czasem nawet wbrew woli spycha nas w coraz głębsze
bagno.
Nie
jest to nic odkrywczego, wszystkie religie nawołują do zaniechania złych
uczynków a promują te dobre. Niestety sama promocja, a nawet prawa i
nakazy nie wystarczą gdyż człowiek ma taką naturę, że nie da się go
zmusić odgórnie do czynienia dobra. Dlatego ważne jest zrozumienie
mechanizmów kierujących naszym postępowaniem i przyczyn powstawania
cierpienia. Moralne życie sprawia, że umysł się uspokaja, nie jest
targany wyrzutami sumienia i negatywnymi emocjami, dlatego widzi i rozumuje
jaśniej, łatwiej też mu się skupić i zachować, uważność tak ważną
w medytacji i życiu codziennym. Człowiek kierujący się czystymi moralnie
zasadami cieszy poważaniem, szacunkiem i przyjaźnią wielu ludzi, co samo
w sobie jest powodem do zadowolenia z życia. Moralne życie przynosi spokój
umysłowi, który nie szarpany negatywnymi emocjami przestaje szukać szczęścia
w materialnych złudzeniach, a zaczyna je generować sam z siebie. W tym
momencie, jeśli pojawi się cierpienie to nie będzie już odczuwane z taką
mocą, umysł kierujący się czystymi moralnie zasadami ma siłę, dzięki
której przezwycięża trudności i cierpienie.
Zasady
moralne we współczesnym rozumieniu są dość płynne i zależą od wielu
czynników zewnętrznych. To, co w jednej kulturze czy grupie społecznej
jest akceptowane w innej już może budzić wielkie emocje. Dlatego nie ma
sensu wnikać w szczegóły i roztrząsać kontekstu każdej możliwej
sytuacji. Uniwersalną zasadą jest, że lepiej zdać się na wyczucie
oparte na idei nie krzywdzenia innych. Jeśli jednak wkraczamy na ścieżkę
buddyjską to wskazane byłoby trzymać się zasad polecanych przez Buddę.
Są to: Właściwa mowa, działanie i sposób utrzymania – wszystkie one będą
opisane w dalszej części książki.
Wsparciem
dla moralności jest uważność.
Uważność
(Sati) jest właściwością umysłu, która pozwala zauważać to, co się
wydarza dokładnie w taki sposób, w jaki się to wydarza bez nadawania
znaczeń, oceniania i tworzenia poglądów. Jest to zdolność do obserwacji
bez krytycyzmu bez osądzania czy potępiania, ale też bez wpadania w
zachwyt. Uważność jest niczym czyste, idealne zwierciadło, które odbija
rzeczywistość bez żadnych zniekształceń.
Uważność
pozwala widzieć wszystko jasno i wyraźnie, nic nam nie umyka nic nie jest
zafałszowane, widzimy i przeżywamy prawdziwy świat i prawdziwego siebie.
Dzięki
tej zdolności możemy kontrolować swoje zachowanie i świadomie rozwijać
moralność. Widzimy rzeczy, takie, jakie są, a iluzje ego przestają wpływać
na naszą świadomość, umysł się oczyszcza i wreszcie zaczynamy zauważać
tego, który wszystko przeżywa poza samymi przeżyciami. Zauważamy sam
umysł - naszą prawdziwą naturę.
Trenować
uważność możemy zawsze i wszędzie - w pracy, szkole, idąc, jadąc
samochodem itd. Nie koliduje to z żadnymi czynnościami a co więcej
wspomaga i zwiększa efektywność wszelkich działań.
Więcej
zapamiętujemy z wykładów, nie tracimy nigdy czasu na poszukiwanie „złośliwych
martwych przedmiotów”, nasza praca staje się dokładna i bezpieczna. To
wszystko ułatwia życie tu i teraz, pokazuje że nauki buddyjskie służą
nie tylko rozwojowi duchowemu, ale są praktyczne w codziennych zmaganiach z
materią.
Oczywiście
utrzymywanie uwagi zawsze i wszędzie jest bardzo trudne, dlatego następnym
integralnym elementem drogi jest medytacja, która uspokaja i usuwa
rozproszenie, dzięki czemu jesteśmy w stanie skoncentrować się na uważnym
życiu.
Tak,
więc wreszcie wyłania się nam droga w trzech częściach:
Mądrość
– właściwe poglądy i zamierzenia
Moralność
– Właściwa mowa, działanie i sposób utrzymania
Medytacja
– Właściwy wysiłek, uważność i koncentracja.
W
sumie osiem składowych elementów zwanych Szlachetną Ośmioraką Ścieżką.
Archiwum
wiadomości 2008
rok | 2007
rok | 2006 rok
|
|